Zabiła ją policja do spraw moralności. Zamieszki w Iranie, bunt przeciwko ajatollahom

Czytaj dalej
Fot. SalamPix/ABACA/Abaca/East News
Grzegorz Kuczyński

Zabiła ją policja do spraw moralności. Zamieszki w Iranie, bunt przeciwko ajatollahom

Grzegorz Kuczyński

Przez Iran przetacza się fala protestów niewidziana tam od kilkunastu lat. Zaczęło się od śmierci młodej kobiety zatrzymanej za to, że nie zakryła dokładnie włosów. Ale eksplozja gniewu ma szersze przyczyny. Wielu Irańczyków, zwłaszcza młodszych i w miastach, ma dość rządów duchownych szyickich, narzucania surowych religijnych reguł, a zarazem nieudolnej polityki ekonomicznej: drożyzny, bezrobocia, szarej strefy dla uprzywilejowanych.

Tłumy ludzi w Teheranie i dziesiątkach innych miast atakują posterunki policji, okupują budynki rządowe. Kobiety demonstracyjnie obcinają włosy i palą hidżaby. Płonące samochody, zablokowane drogi, protestujący obrzucający policję kamieniami, policja strzelająca ostrą amunicją do protestujących - takie zdjęcia i filmy przychodzą z niemal każdego regionu kraju. Do 25 września – oficjalnie - zginąć miało 41 osób, ale działacze praw człowieka i inni obserwatorzy twierdzą, że prawdziwa liczba jest dużo wyższa, biorąc pod uwagę, że protesty rozprzestrzeniły się już na co najmniej 80 miast. Iskrą, która wywołała pożar, była tragiczna historia 22-letniej Kurdyjki.

Tragiczny finał rodzinnej wizyty

Mieszkająca w irańskim Kurdystanie Mahsa Amini przyjechała z wizytą do swoich krewnych w Teheranie. 13 września została zatrzymana przez policję ds. moralności za rzekomo zbyt luźne nakrycie głowy, spod którego wystawały włosy. A zgodnie z obowiązującym prawem nie powinny w miejscach publicznych. Ten przepis obowiązuje od 1981 roku, ale z egzekwowaniem bywało różnie. Ostatnio, po tym jak fundamentaliści przejęli pełnię władzy, gdy prezydentem został Ebrahim Raisi, różnej maści strażnicy moralności zaczęli zachowywać się na ulicach coraz agresywniej.

[twitter]https://twitter.com/rezahakbari/status/1572019798149844994[/twitter]

Oficjalna wersja mówi, że policja ds. moralności (powstała w 2015 r., jej patrole kontrolują ulice, wyszukując kobiet ubierających się niezgodnie z obowiązującym w Islamskiej Republice dress kodem) zatrzymała Amini, zabrała do furgonetki i zawiozła na posterunek. Tam kobieta miała być, zgodnie z przepisami, pouczona ws. stosownego stroju. Podczas oczekiwania wraz z innymi zatrzymanymi kobietami, 22-latka miała doznać ataku serca. Trafiła do szpitala w śpiączce i tam po trzech dniach zmarła. Nie ma jednak wątpliwości, że przyczyna zgonu była zupełnie inna. Lekarze nie mają co do tego wątpliwości choćby na podstawie zdjęć Mahsy ze szpitala. Widać na nich krwawienie z uszu i siniaki pod oczami. To objawy urazu głowy, a nie ataku serca. Do tego są świadkowie zatrzymania kobiety. Według nich policjanci najpierw uderzali głową kobiety o maskę swojej furgonetki, a potem wciągnęli do środka i bili kijami. Członkowie jej rodziny oskarżyli policję o przemoc wobec młodej kobiety, z kolei irańskie władze wskazały na jej problemy z sercem, które miały doprowadzić do zapadnięcia w śpiączkę. Według rodziny Mahsa nie cierpiała na żadne schorzenia kardiologiczne.

Krew na ulicach

Do pierwszej demonstracji doszło już przed szpitalem, w którym zmarła kobieta, zaraz po ujawnieniu tego faktu. Ale tłumy wyszły przede wszystkim w rodzinnym mieście Mahsy, Saghez i chwilę później w kilkunastu innych miastach Kurdystanu oraz w Teheranie i Raszcie. Wśród demonstrantów pojawiły się antyreżimowe hasła, a część z biorących udział w protestach kobiet zaczęła palić przykazane obowiązującym w Iranie prawem chusty lub obcinać włosy. Po czterech dniach zarejestrowano protesty już w co najmniej 16 z 31 prowincji Iranu. Protestujący podpalali policyjne posterunki i radiowozy w Teheranie oraz innych miastach Iranu. Do protestów doszło też w uważanych za konserwatywne miastach Meszhed i Kom. Najgoręcej jest w Kurdystanie i w stolicy. W zamożnej dzielnicy Sa'adat Abad, leżącej na obrzeżach, Teheranu policja strzelała z ostrej broni. Do zamieszek doszło też w dzielnicach Tehransar, Narmak, Sadeghiyeh i Sattarkhan. VAJA, czyli resort bezpieczeństwa, wysyła sms-y ostrzegające przed udziałem w demonstracjach. Studenci zebrali się na Uniwersytecie Teherańskim wieczorem 25 września, aby skandować hasła, w tym „Wolność, wolność, wolność!” i „Będziemy walczyć, będziemy umierać, odzyskamy Iran!”. Żądali również uwolnienia uwięzionych studentów.

[twitter]https://twitter.com/GEsfandiari/status/1571144295511650309[/twitter]

Demonstracje odbywają się również przed ambasadami Iranu na całym świecie, w tym w Paryżu, gdzie francuska policja użyła gazu łzawiącego, aby udaremnić marsz setek ludzi na siedzibę przedstawicielstwa Iranu. Brutalne zachowanie władz irańskich potępiły m.in. USA i UE. Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell nazwał działania władz Iranu wobec demonstrantów „nieusprawiedliwionymi” i „nieakceptowalnymi”. Sytuację komplikuje fakt, że chcąc ograniczyć dostęp do informacji, irański reżim ograniczył drastycznie dostęp do Internetu w miejscach najbardziej intensywnych zamieszek. WhatsApp, Instagram i Skype zostały zablokowane (już wcześniej takie restrykcje wprowadzono odnośnie Facebooka, Twittera, TikToka i Telegramu).

Brutalność reżimu

Władze nie zamierzają ustąpić. Przeciwnie, jednoznacznie chcą brutalnie stłumić protesty. Szef potężnego wymiaru sprawiedliwości obiecał działać „bez pobłażania”. Komentarz Gholamhosseina Mohseni-Ejei 25 września nastąpił po ostrzeżeniu poprzedniego dnia ze strony prezydenta Ebrahima Raisiego, że państwo musi „zdecydowanie radzić sobie z tymi, którzy sprzeciwiają się bezpieczeństwu i spokojowi kraju”. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, jeden z komponentów irańskich sił zbrojnych, wezwał sądy do ścigania osób rozpowszechniających „fałszywe” informacje dotyczące śmierci Mahsy Amini. 23 września w kilku irańskich miastach odbyły się zorganizowane przez państwo kontrdemonstracje, będące wyrazem uznania dla sił bezpieczeństwa, które podjęły działania mające na celu stłumienie trwających od tygodnia protestów, które media nazwały dziełem "spiskowców".

[polecany]22484423[/polecany]

Służby aresztują nie tylko setki uczestników protestów, ale też zatrzymują politycznych działaczy krytycznych wobec konserwatystów. Władze co najmniej sześciu uniwersytetów w Teheranie ogłosiły, że w kolejnych dniach zajęcia będą się odbywać tylko online. Przede wszystkim zaś reżim brutalnie poczyna sobie z samymi demonstrantami. Specjalne oddziały policji oraz bojówki paramilitarnej formacji Basij strzelają do protestujących ostrą amunicją. Tylko w jedną noc, 21 września, zginęło troje dzieci i 16 innych osób. Irańskie władze oczywiście zaprzeczają. A za śmierć uczestników protestów i rzekomo członków formacji porządkowych winią „uzbrojone grupy opozycyjne”.

Beczka prochu

Oczywiście śmierć Mahsy Amini była jedynie pretekstem do wybuchu społecznego gniewu. Gdyby nie ten dramat, zapewne byłby inny powód. Napięcie w Iranie rośnie od dawna i wydaje się, że reżim szyickich duchownych jest zagrożony jak nigdy od czasów rewolucji islamskiej w 1979 roku. Islamska Republika Iranu jest szczególnego rodzaju państwem teokratycznym (Wilāyat al-Faqīh), w którym władza chce ściśle kontrolować wszystkie aspekty zachowań własnych obywateli. Wielu Irańczyków w ostatnich dniach wzywa do zniesienia policji ds. moralności i zakończenia obowiązku noszenia hidżabu, wprowadzonego w 1981 roku, dwa lata po rewolucji islamskiej. W ostatnich dniach kobiety protestujące przeciwko śmierci Amini zdejmowały publicznie chusty i wymachiwały nimi wyzywająco, a niektóre podpalały je, aby pokazać swój gniew i sprzeciw wobec przymusu.

Nie można też zapominać o czysto politycznym kontekście dzisiejszych wydarzeń: rozmowach na temat odnowienia umowy atomowej z 2015 r. (JCPOA), co by oznaczało zniesienie większości sankcji ciążących na Iranie oraz pogłoskach o bliskim końcu duchowego przywódcy Islamskiej Republiki, 83-letniego wielkiego ajatollaha. 16 września "New York Times" poinformował, że na początku września Chamenei odwołał wszystkie spotkania i wystąpienia publiczne oraz pozostawał pod obserwacją zespołu lekarzy. Ale już kilka dni później najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu wygłosił dwa przemówienia, ucinające spekulacje nt. stanu zdrowia, przynajmniej na razie.

[polecany]23713195[/polecany]

Kluczowe podłoże obecnych protestów to jednak fatalna sytuacja gospodarcza. Iran jest nękany poważnym kryzysem, spowodowanym po części przez surowe zachodnie sankcje, ale przede wszystkim przez nieudaną politykę gospodarczą władz, wszechobecną biurokrację i korupcję. Inflacja, według oficjalnych danych, wynosi aż 50 procent. Dwie trzecie mieszkańców żyje na progu biedy lub w biedzie. Niedawno problemy z dostępem do wody wywołały zamieszki w niektórych częściach Iranu. Wcześniej, na początku roku, doszło do gwałtownych protestów po drastycznej podwyżce cen paliwa.

Obecne wystąpienie Irańczyków przeciwko teokracji panującej w ich kraju jest nie tylko największe pod względem skali, ale też najbardziej radykalne w formie od lat. Demonstranci nie boją się używać siły. Ostatnio tak burzliwe wydarzenia na ulicach irańskich miast miały miejsce w 2009 roku, w czasie tzw. zielonej rewolucji. Uczestnicy protestów nie boją się dziś nawet wznosić haseł wymierzonych w samego wielkiego ajatollaha, za co zgodnie z obowiązującym prawem grozi kara śmierci. Czy to początek rewolucji, która obali islamską republikę? Na razie trudno o tym mówić. Protestujących nie jednoczy ani jakieś jedno kierownictwo, ani jedna idea. Na dodatek, obok wrzącego „miejskiego” Iranu, jest też tradycyjnie konserwatywna prowincja. No i wreszcie, sojusz duchownych i potężnego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, oparty także na korupcji i żerowaniu na gospodarce państwa, wydaje się dziś nie do wzruszenia. To zaś oznacza, że ajatollahowie dysponują wielką i brutalną siłą, by kolejny raz krwawo stłumić ruch protestu.

Grzegorz Kuczyński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.