Magdalena Rubaszewska

Z Manhattanu nadal znikają drzewa, tak jak i w całym mieście

Z Manhattanu nadal  znikają drzewa, tak jak i w całym mieście
Magdalena Rubaszewska

Kilka dni temu na łódzkim Manhattanie pod piłą padło kolejne drzewo.

- O szóstej rano przyjechało dwóch panów, piłami cięli kawałek po kawałku. Zanim się zorientowaliśmy, było po jesionie - opowiada Beata Andrysiak, która wczoraj wraz z kilkoma mieszkańcami przyszła z interwencją do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków (drzewo rosło blisko ul. Piotrkowskiej, która wraz z najbliższą okolicą pozostaje pod opieką konserwatora).

Na początku maja na prywatnym terenie w obrębie Manhattanu usunięto dwadzieścia dorodnych, zdrowych drzew, tworzących oazę zieleni na betonowej pustyni. Właściciel kosztem zieleni chce powiększyć parking.

- Rosły tu brzozy, klony, 150-letnia wierzba, która miała dwa metry w obwodzie - dodaje Beata Andrysiak.

- Niektóre drzewa sadzono w czasach, gdy budowano Manhattan. Miały 45 - 50 lat - opowiada Anna Grabska, która poprzedniego lata, gdy było sucho, biegała z pięciolitrowymi butelkami i podlewała brzozy. - Jedna prawie uschła, ale na szczęście udało się ją uratować. Niestety, tylko na niespełna rok - wzdycha.

Mieszkańcy dziwią się, jak to możliwe, że na terenie objętym ochroną konserwatora ktoś bezkarnie bez zezwolenia wycina drzewa.

Jak informuje wojewódzki konserwator, sprawa została zgłoszona na policję, a urząd nakazał właścicielowi przywrócić walory kulturowe tego miejsca, czyli posadzić drzewa. Ale mieszkańcy obawiają się, że tak się nie stanie, a po cichu znikną kolejne drzewa.

To jeden z bulwersujących przykładów masowego wycinania miejskich drzew. Na mapie powstałej dzięki zgłoszeniom łodzian w ramach akcji zorganizowanej przez radnych, jest 6o takich miejsc. Np. na działce przy ul. Traktorowej pozbyto się dwustu 100-letnich dębów. Szacuje się, że w ostatnich miesiącach w Łodzi zniknęły tysiące drzew.

Wycinanie drzew na masową skalę ruszyło w styczniu tego roku po wprowadzeniu tzw. ustawy Szyszki, umożliwiającej usuwanie ich na prywatnym terenie bez zezwolenia, ale nie pod inwestycje. To zastrzeżenie jednak obchodzono. Po protestach w całym kraju przepisy zmieniono, od 17 bm. trzeba będzie zgłosić zamiar usunięcia drzew, których obwód na wysokości 5 cm przekracza określoną wartość, np. w wypadku topól, wierzb, klonów - 80 cm.

Magdalena Rubaszewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.