Wziąć kredyt na leczenie psa...

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Kasprzak
Agnieszka Jedlińska

Wziąć kredyt na leczenie psa...

Agnieszka Jedlińska

Nowoczesne stoły operacyjne, specjalistyczne, drogie lampy, sprzęt do rentgena, USG, a nawet tomograf i wiele innych nowoczesnych urządzeń - takiego sprzętu nie powstydziłaby się niejedna klinika uniwersytecka. A to luksusy dla czworonogów. Gdyby przychodnia weterynaryjna ich nie posiadała, właściciele zwierząt byliby dziś rozczarowani.

O swojego pupila dbamy bowiem często dużo lepiej, niż o siebie. Lekceważąc własne dolegliwości, z psem lub kotem biegniemy do lekarza, gdy tylko zauważymy, że dzieje się z nim coś złego, gotowi wydać każde pieniądze, by go wyleczyć.

- W ciągu ponad dwudziestu lat mojej praktyki weterynaria zrobiła ogromny krok naprzód, a do tego zmieniła się świadomość opiekunów zwierząt - mówi Paweł Sieradzki, właściciel lecznicy na Stokach. - Na prośbę właścicieli ratujemy zwierzęta nawet w stanach pozornie beznadziejnych.

Zwierzęta po wypadkach komunikacyjnych, pokaleczone przez zwyrodnialców, czy pogryzione w starciu z psami, trafiają prosto na stół operacyjny. Opiekunowie są gotowi nosić rannego pupila godzinami, czuwać przy nim w nocy i głaskać bez przerwy, jeśli tylko mu to pomoże.

- Robiliśmy specjalny gorset z protezami dla psa, któremu zwyrodnialec na Ukrainie obciął wszystkie łapy - wspomina Ewa Wojciechowska z firmy, która robi sprzęt ortopedyczny dla zwierząt. - I pies, dzięki cierpliwości opiekunki, zaczął chodzić!

Niestety, w ślad za nowoczesnością i dostępem do najnowszych metod terapeutycznych, usługi weterynaryjne znacznie zdrożały. Ceny mogą przyprawić o zawrót głowy. Bo w koszty komercyjnych (tylko i wyłącznie) usług wliczone są szkolenia dla lekarzy, zakup sprzętu, lokal, a przede wszystkim materiały opatrunkowe i leki. Wydać 100 zł u psiego lekarza to nic nadzwyczajnego.

- Zdarza się, że nasi klienci biorą kredyt na skomplikowane leczenie zwierzęcia - dodaje Paweł Sieradzki.

Na przykład kuracja dość powszechnego schorzenia, jakim jest dysplazja stawów biodrowych, to wydatek co najmniej dwóch tysięcy złotych. A oto ceny innych zabiegów weterynaryjnych: biochemia krwi 50 zł, badanie na obecność pasożytów 20 zł, tzw. paszport 100 zł, wścieklizna od 30 zł, środki przeciw kleszczom i pchłom 70-140 zł, badanie krwi 50 zł, usunięcie zęba 200-400 zł, kastracja psa ok. 300 zł.

Agnieszka Jedlińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.