Wszystko o komunikacyjnej rewolucji w Łodzi

Czytaj dalej
Krzysztof Spychała

Wszystko o komunikacyjnej rewolucji w Łodzi

Krzysztof Spychała

Od 2 kwietnia w miejskiej komunikacji czekają nas bardzo poważne zmiany... Rozmowa z Tomaszem Bużałkiem z Biura Strategii Miasta.


Od 2 kwietnia czeka łodzian komunikacyjna rewolucja. Czy jest w ogóle potrzebna? Przecież nie powstały nowe osiedla, jak w latach 70. i 80.

Ostatnie duże zmiany wprowadziliśmy w 2001 r. Znacznie zredukowano wówczas liczbę linii tramwajowych, co pozwoliło na zwiększenie częstotliwości do 7,5 minuty w godzinach szczytu. Natomiast układ linii autobusowych, odziedziczony po dekadzie gierkowskiej, uległ wtedy niewielkim korektom. Dostosowany był ciągle do potrzeb miasta, w którym na godz. 6 do pracy woziliśmy ludzi, a potem o 14, czy z drugiej zmiany o 22, zawoziliśmy ich z powrotem do domu. O ile więc nie zmienił się układ urbanistyczny miasta, to zmieniło się społeczeństwo: podróżujemy w innych godzinach i innych kierunkach, podróżujemy częściej - nie tylko do pracy, ale i do centrów handlowo-rozrywkowych. Ponadto kiedyś ludzie korzystali z komunikacji miejskiej, bo nie mieli innego wyjścia, samochód był dobrem trudno dostępnym. Dziś już nie jest, więc i transport zbiorowy musi być bardziej konkurencyjny, by przyciągnąć pasażera.

A będzie? Przecież częstotliwość się zmniejszy, a nie zwiększy. W nowym układzie mowa jest o 12 minutach, a było siedem i pół.

Ale z 12-minutową częstotliwością kursować będą niemal wszystkie linie tramwajowe, nie tylko w godzinach porannego i popołudniowego szczytu, lecz od godz. 6.30 do 17.30. Tzw. międzyszczyt, od 9 do 14, pozostanie na razie tylko na wielu liniach autobusowych.

Wspólny, 12-minutowy takt ułatwi podróżowanie i przesiadki. Ponadto w soboty od 9 do 15 tramwaje kursować będą co kwadrans. Komunikacja nocna z kolei będzie miała częstotliwość 30-minutową przez cały tydzień.

Wspomniał pan o przesiadkach. Łodzianie obawiają się, że taki był główny cel owej „rewolucji”: zmuszenie ich do przesiadania się i kasowania kolejnego biletu. Czyj interes - pasażerów czy miejskiej kasy - był decydujący przy konstruowaniu nowego modelu komunikacji?

- Dla mnie, a powiem to trochę prowokacyjnie, interes miasta to interes pasażerów. Nie nastawiamy się, by ludzie kasowali więcej biletów, tylko by użytkowników miejskiej komunikacji było jak najwięcej. Przyświecało nam stworzenie takiego układu komunikacji, z którego łodzianie będą chętniej korzystać i który zachęci np. część kierowców, by przesiąść się z auta do tramwaju, bo uznają, że tak będzie szybciej. Większa liczba pasażerów to oczywiście większe wpływy, ale i w jakiejś perspektywie również możliwość sfinansowania nowych połączeń. Nie chodzi o to, by ludzie jeździli dłużej i płacili więcej, bo po prostu z tej komunikacji zrezygnują. To byłaby polityka krótkowzroczna i klasyczna „spirala śmierci”: mniej pasażerów powoduje zmniejszenie częstotliwości kursów, co powoduje... zmniejszenie liczby pasażerów, którzy przesiadają się do swoich samochodów, skoro na miejską komunikację liczyć nie mogą. I linię się zamyka...

Z przesiadkami jeździ 40 procent użytkowników łódzkiej komunikacji. Chcemy, by czas przejazdu na trasie, którą pokonują, uległ skróceniu, a nie wydłużeniu. W przypadku autobusów równy takt wyeliminuje zjawisko, że na przystanek przyjeżdża ich niemal jednocześnie kilka, a potem jest 20-minutowa dziura.

Nasi czytelnicy obawiają się, że stracą autobusowe połączenia z centrum miasta.

To wcale nie jest tak, że autobusy z osiedli jeżdżą tylko do najbliżej linii tramwajowej. Jak dotąd - docierają do centrum czy kursują między osiedlami. Pojawią się również bezpośrednie połączenia, których dotąd nie było. Skomunikujemy np. Retkinię z al. Politechniki. Autobusy pojadą również ul. Franciszkańską.

Bo najważniejsze założenie jest takie, że pasażer powinien mieć do miejskiej komunikacji blisko, a ona musi kursować często i punktualnie. Jestem przekonany, że to się uda, choć na początku na pewno nie obejdzie się bez zgrzytów.

Czy będą jeszcze możliwe jakieś zmiany w siatce połączeń?

Przez pół roku będziemy patrzeć, jak to funkcjonuje i zbierać od łodzian opinie. W październiku ZDiT przeprowadzi badania, ilu pasażerów, na jakich liniach i w jakich godzinach korzysta z komunikacji. I dopiero wtedy zapadną finalne decyzje co do siatki połączeń.

Uwaga Czytelnicy Expressu Plus!

W jutrzejszym, sobotnim wydaniu „Expressu Ilustrowanego Plus” rozpoczynamy cykl publikacji o komunikacyjnej rewolucji w Łodzi.

Jutro - o zmianach w kursowaniu tramwajów i ich trasach, linia po linii, ulica po ulicy.

W kolejne dni, od poniedziałku do czwartku włącznie, zamieścimy m.in. mapę ze schematem linii tramwajowych i podpowiemy, jak ją czytać.

Opiszemy nowy układ linii autobusowych w Łodzi, wraz ze schematem.

Podamy informacje o liniach podmiejskich i „zakładowych”, kursujących tylko w określonych godzinach.

Opiszemy, jak będą wyglądać od 2 kwietnia łódzkie przystanki, jakie informacje się tam znajdą, jak z nich skorzystać.

Podamy również nowe ceny biletów, bo niestety drożeją, i sprawdzimy, czy komunikacja w Łodzi rzeczywiście jest taka tania, jak przekonują miejscy urzędnicy.

Krzysztof Spychała

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.