Widzę Łódź: Serducho nie gada, tylko bije [FELIETON]

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Szymczak
Dariusz Pawłowski

Widzę Łódź: Serducho nie gada, tylko bije [FELIETON]

Dariusz Pawłowski

Łódź ma tę uroczą przypadłość, iż wiele kwestii jej dotyczących da się - zgodnie z prawdą - ubrać w liczby i słowa, trudniej je w pełni zobaczyć.

Właśnie okazało się, że w ubiegłym roku nasze miasto odwiedziło ponad milion turystów (co cieszy i daje nadzieję na więcej), ale czy tzw. przeciętny mieszkaniec odczuwa, że żyje w mieście turystycznym, przez prawdziwych turystów odwiedzanym? Niekończące się remonty łódzkich ulic - kiedy to świeże rozmontowanie jednej, nakłada się na bijące rekordy Guinnessa leżenie odłogiem rozebranej innej - mają w konsekwencji poprawiać przemieszczanie się po mieście, ale czy kierowcy i pasażerowie taboru MPK gremialnie odczuwają systematyczną poprawę jakości podróżowania po Łodzi (tym bardziej, gdy do remontu przeznaczane są ulice względnie niedawno remontowane i co gorsza, jest taka konieczność)? Bo o tym, jak czują się korzystający z komunikacji miejskiej, która miała być oczkiem w głowie (tak, tej głowie), aż żal wspominać. Nadrabiamy wiele zaległości, niektóre w imponującym tempie, ale wciąż pozostajemy na etapie potencjału. Im bardziej pokazującego swoje niespełnienia, tym silniej zaklinanego mówieniem.

Czasem można odnieść wrażenie, że ci, co mówią, i ci, co widzą żyją w dwóch miastach. Monologowanie prowadzi do odzwyczajania się od rozmawiania, każde odmienne zdanie uznając za nieporozumienie, malkontenctwo, czy w wersji skrajnej a powszechnej (co powinno się wykluczać) - za wrogość, szaleństwo, rasizm, faszyzm, okultyzm. A przecież tylko rozmawianiem można do drugiego człowieka dotrzeć. Największym atutem Łodzi jest to, że ciągle mieszka w niej wielu ludzi mających dla tego miasta serducho, niekoniecznie za chwalenie się serduchem biorący pensje. Właśnie serducho i konsekwencja, a nie nachalna promocja i przekonanie o wyjątkowości, stoją na przykład za tegorocznym sportowymi sukcesami jednego z łódzkich klubów, wobec huku rozerwanego balonu nadmuchanego przez drugi. Z takich lekcji warto brać naukę. Bez słowa.

Dariusz Pawłowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.