W lipcu znów wzrosła w Łodzi liczba zatruć dopalaczami

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Kasprzak
Liliana Bogusiak-Jóźwiak

W lipcu znów wzrosła w Łodzi liczba zatruć dopalaczami

Liliana Bogusiak-Jóźwiak

Pacjenci, którzy w ostatnim czasie trafiają na toksykologię, mają od 20 do 32 lat. Większość z nich to mężczyźni. Zdaniem lekarzy, dopalacze są coraz bardziej uzależniające. Do szpitala trafiają pacjenci - w ostatnich dniach np. bardzo młoda kobieta - którzy, gdy zaczną je brać, nie są w stanie przerwać. Po zażyciu dopalacza tracą przytomność, a po jej odzyskaniu wpadają w tak głęboki psychiczny „dół”, że biorą znowu. Wspomniana pacjentka brała dopalacze non stop od poniedziałku do soboty.

Wczoraj do Kliniki Ostrych Zatruć przy ul. św. Teresy przyjęto młodego mężczyznę, który miał objawy zatrucia tzw. nowymi narkotykami, czyli dopalczami. To 45. taki pacjent w tym miesiącu. Dla porównania, w ubiegłym miesiącu hospitalizowano tylko30 osób po dopalaczach (3 kobiety i 27 mężczyzn). Na szczęście zatruć tymi środkami jest mniej niż w ubiegłym roku (był pod tym względem rekordowy). Do wczoraj od początku roku hospitalizowano 336 osoby po dopalaczach, a w całym ubiegłym roku 897.

Liczba zatruć dopalaczami spada od kwietnia tego roku. Ma to związek z polityką miasta wobec osób wynajmujących lokale na sklepy z dopalaczami (kierowanie spraw do sądu, remonty chodników przed sklepami).

- W ubiegłym roku pogotowie przywoziło nam zatrutych dopalaczami, którzy padali

przed sklepami, w których je kupili i awanturujących się w domach - opowiada toksykolog. - Teraz zatruci częściej zgłaszają się do nas sami, tak jak 25-latek, który sięgnął po dopalacze, bo, jak mówił, nie mógł się napić wódki, biorąc leki na boreliozę...

Ci, którzy po zażyciu dopalaczy zgłaszają się do kliniki, nie są ani pobudzeni ani agresywni. Skarżą się tylko na złe samopoczucie i dlatego oczekują pomocy. Z obserwacji lekarzy wynika również, że coraz więcej amatorów dopalaczy łączy je z alkoholem.

Niektórzy, trafiając do kliniki, mają ponad 3,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Tacy niekiedy bywają agresywni. Kilka dni temu lekarze wzywali agencję ochroniarską, aby pomogła im zapanować nad pobudzonym pacjentem. Inny pacjent mający ponad 3 promile i twierdzący, że przyjął dopalacze, biegał po oddziale na czworakach, aż się zmęczył i dopiero wtedy zgodził się położyć do łóżka.

Liliana Bogusiak-Jóźwiak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.