Uciekli przed synem! Rodziców się nie eksmituje. Nie o takiej starości marzyli...

Czytaj dalej
Krzysztof Zając

Uciekli przed synem! Rodziców się nie eksmituje. Nie o takiej starości marzyli...

Krzysztof Zając

Halina i Tadeusz Kamińscy uciekli przed synem z domu w Łodzi do szopy w okolicach Poddębic. Spędzili tam zimę, bo opieka społeczna zaproponowała im jedynie schronisko dla bezdomnych.

Małżeństwo łódzkich emerytów, Halina i Tadeusz Kamińscy, od ponad roku mieszka w szopie pod lasem w powiecie poddębickim. Parę starszych ludzi wyrzucili z domku na Polesiu syn i synowa.

- Wynieśliśmy się w obawie o własne bezpieczeństwo - opowiada pan Tadeusz.

67-letnia Halina Kamińska nie chodzi. Jest po dwóch udarach i paraliżu. Z powodu licznych chorób wymaga stałej opieki. Jej 67-letni mąż, również niepełnosprawny, przeszedł dwa zawały serca, cierpi też na cukrzycę. Jest jedynym opiekunem żony.

Do połowy zeszłego roku mieszkali w domu jednorodzinnym przy ul. Żeromskiego. Zostali jednak zmuszeni do przeniesienia się na działkę rekreacyjną. Spędzili na niej ostatnią zimę.

Na działce

Według opisu miejscowej opieki społecznej w altanie, gdzie mieszkają, nie ma wody i łazienki. Nie ma komina, a piecyk węglowy, którym emeryci ogrzewają domek, ma jedynie prowizoryczny wylot. Zimą dogrzewają się dwoma grzejnikami elektrycznymi. Ale to niewiele pomaga, bo już przy temperaturze około zera stopni Celsjusza w altanie jest zimno. Domek jest zbudowany jedynie z płyt - pilśniowych i OSB.

Opieka społeczna w Zadzymiu zaproponowała emerytom ośrodek dla bezdomnych lub dom pomocy społecznej. Odmówili, bo chcą wrócić do domu w Łodzi.

Łódzki MOPS problemami Kamińskich zajął się już dwa lata temu. Ustalił, że seniorom założono Niebieską Kartę (są ofiarami przemocy w rodzinie) po tym, jak rok wcześniej syn, z którym mieszkali pod jednym dachem, uniemożliwił panu Tadeuszowi podłączenie pompy do pobierania wody ze studni. Interwencja opieki społecznej okazała się jednak nieskuteczna. Już wówczas syn wystąpił do sądu o eksmisję ojca. Nie chciał też zaopiekować się matką, uważając, że od tego jest opieka społeczna i na pewno zrobi to lepiej.

Syn i synowa Kamińskich konsekwentnie dążyli do wyprowadzenia rodziców. W lipcu zeszłego roku przegrali jednak w sądzie rejonowym sprawę o ich eksmisję. Nie przejęli się tym specjalnie i w marcu wystąpili o wymeldowanie rodziców. W czerwcu urząd miasta przeprowadził oględziny domku przy ul. Żeromskiego, w którym mieszkali emeryci. Urzędnicy w dobrej wierze przyjęli wyjaśnienia syna i synowej, że para starszych ludzi wyprowadziła się dobrowolnie, zabierając klucze do mieszkania. W tej sytuacji dzieci wymieniły zamki w domu i bramie. Kilka dni temu syn wyniósł z domu wszystkie rzeczy rodziców...

Poszło o pieniądze

Cały konflikt zaczął się w 2013 roku, gdy właścicielami dwurodzinnego domu z dwoma osobnymi wejściami zostali syn i synowa emerytów. Z ustaleń sądu rejonowego, który zajmował się pozwem o eksmisję rodziców, wynika, że dom był własnością drugiej synowej emerytów. Zarządzali nim i utrzymywali go faktycznie państwo Kamińscy. W 1994 r. Tadeusz Kamiński chcąc poprawić warunki życia rodziny, dobudował do jednorodzinnego wówczas domu drugą połowę - dla syna i synowej. W 2013 r., gdy dzieci odkupiły dom, zawarli ustną umowę użyczenia rodzicom aż do śmierci połowy domu.

To wówczas zaczęły się konflikty, przede wszystkim między synem a ojcem. Najpierw syn zabronił ojcu parkować samochód na posesji. Potem zażądał od niego ponad 2,4 tys. zł za użytkowanie mieszkania, parkowanie i wywóz śmieci. Agresja narastała. Jeden i drugi wzywali policję.

Dwa lata temu syn i synowa wypowiedzieli wreszcie ojcu umowę użyczenia mieszkania. Po to, by wymusić opuszczenie domu przez rodziców, syn nie pozwolił im założyć w mieszkaniu pieca grzewczego. Starsi ludzie żyli więc w jednym pokoju, ogrzewając go prądem. Odciął też wodę w części budynku rodziców i emeryci musieli ją nosić w baniakach ze sklepu lub od sąsiadów. Takie ustalenia poczynił łódzki sąd rejonowy rozpatrujący sprawę o eksmisję.

Odrzucając pozew, sąd stwierdził, że lokal, którego syn i synowa są obecnie właścicielami, powstał dzięki pracy rąk Tadeusza Kamińskiego. Następnie przez całe swoje życie mężczyzna dbał o nieruchomość. Osobny lokal wybudował specjalnie dla swojego syna i jego żony, aby zapewnić im komfort i wygodę. W momencie gdy synowa i syn nabyli nieruchomość, relacje z ojcem zmieniły się z rodzinnych na właścicielskie.

Zbliża się kolejna zima, która może się tragicznie skończyć dla emerytów, jeżeli spędza ją na działce.

Krzysztof Zając

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.