Magdalena Rubaszewska

Togi dla prawników szyje... zakład karny przy ulicy Beskidzkiej

Togi dla prawników szyje... zakład karny przy ulicy Beskidzkiej
Magdalena Rubaszewska

Sąd Okręgowy w Łodzi odwiedziła niedawno sędzia z Wielkiej Brytanii, zwana silk judge. Oznacza to, że nosi togę z jedwabiu.

Łódzcy sędziowie tóg z tak szlachetnego materiału nie przywdziewają, ale służbowy strój szyje się z równie dobrej tkaniny, czyli krepy bądź innej wełnopodobnej materii, która jest trwała, komfortowa w użyciu, nie gniecie się. Zimą chroni przed ewentualnym chłodem na sali sądowej, a latem izoluje od gorąca.

W ubiorze prawników nie ma miejsca na dowolność w fasonach, to nie rewia mody. Rozmiary togi określa rozporządzenie ministra sprawiedliwości z 1955 roku. Toga sięga dwadzieścia pięć centymetrów powyżej kostek, ma siedem kontrafałd z tyłu, po trzy z przodu, od siedmiu do dziewięciu na rękawach. Długość żabotu - dwadzieścia jeden centymetrów, trzynaście kontrafałd. Karczek odcinany na długości dwudziestu jeden centymetrów. Obwód togi na dole - dwa metry siedemdziesiąt centymetrów, rękawa u dołu, siedemdziesiąt pięć centymetrów. Całość zapinana na pięć guzików. Kolory stębnówki i żabotów są różne. Adwokatom przypisano zielony, dający nadzieję na pomyślne zakończenie sprawy albo łagodny wyrok. Czerwień u prokuratora stanowi ostrzeżenie dla oskarżonego, kolor fioletowy u sędziego symbolizuje chłodne nastawienie, powściągliwość i neutralność (radcy prawni noszą szaroniebieskie żaboty).

Sąd Okręgowy w Łodzi dysponuje 350 strojami służbowymi, 25o z nich codziennie się rozdaje. W składach orzekających zasiadają też ławnicy, których również trzeba ubrać. Dotego należy doliczyć kilkadziesiąt ubiorów z sądów rejonowych i sądu apelacyjnego.

- Togi są szyte w zakładzie karnym przy ul. Beskidzkiej. Kupujemy je za 450 zł za sztukę. Raz w roku oddajemy dopralni - informuje Grażyna Jeżewska z biura prasowego Sądu Okręgowego. Prokuratorzy przychodzą na rozprawy dogmachu przy pl. Dąbrowskiego z własnymi togami. Adwokaci zostawiają je w wydzielonym dla nich pokoju. W rodzinach prawników, młody mecenas dostawał togę od ojca. Do dzisiaj łódzcy adwokaci kultywują stary zwyczaj fundowania strojów swym aplikantom.

- Kupuję nową togę, którą po złożonym ślubowaniu pomagam założyć adwokatowi - mówi Michał Gąsecki z łódzkiej palestry, który również dostał strój od swego patrona.

Magdalena Rubaszewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.