Rozbierają kamienicę z... lokatorami

Czytaj dalej
Krzysztof Zając

Rozbierają kamienicę z... lokatorami

Krzysztof Zając

Wyburzanie frontowego budynku prowadzone jest tuż koło okien mieszkańców oficyny. Ostatnie rodziny, które tu zostały, boją się o własne i dzieci bezpieczeństwo.

Wejście do bramy kamienicy przy ul. Wschodniej 18 zamyka przęsło ogrodzenia. „Przejścia nie ma” - informuje tabliczka przed bramą, a jest to jedyna droga na podwórko, gdzie w oficynach mieszka jeszcze dziesięć rodzin.

- W głębi podwórka stoi robotnik z firmy rozbiórkowej. Gdy zauważy kogoś z lokatorów, krzyczy do kolegów pracujących na dachu, by przestali zrzucać gruz. Wówczas przedzieramy się przez stos cegieł i rozbitego betonu, w tumanach kurzu, by dojść do klatki. Tak samo jest, gdy chcemy wyjść z domu - opowiada Agnieszka Nazarczyk, jedna z lokatorek kamienicy.

Na drugiem piętrze budynku, tuż przy rozbijanej ścianie, mieszka siedmioosobowa rodzina Jarosława Kowalczyka. Kawały betonu co chwila przelatują tuż koło ich okna.

- Boimy się wyjść, boimy się też mieszkać, bo mamy wrażenie, że za chwilę runą ściany - opowiada Justyna Kowalczyk.

Lokatorzy opowiadają, że pierwszy horror przeżyli w lutym tego roku, gdy zaczęły walić się stropy we frontowej części kamienicy. Przyjechali wówczas strażacy z psami, by sprawdzić, czy gdzieś w budynku nie ma uwięzionych ludzi.

W czerwcu ekipa budowlańców rozpoczęła rozbiórkę dachu i strychu frontowego budynku. Lokatorzy opowiadają, że im zaproponowano przeniesienie się do bursy.

- Nie dostaliśmy żadnych propozycji mieszkania docelowego, więc na walizkach byśmy pewnie żyli tam miesiącami. Odmówiliśmy więc opuszczenia mieszkania na takich warunkach, szczególnie że już od dziesięciu lat, po wyroku eksmisyjnym, czekamy na przydział lokali socjalnych - opowiada Jarosław Kowalczyk.

Na przeniesienie się do bursy nie zgodziła się również rodzina Agnieszki Nazarczyk. Ona także, z dwójką małych dzieci, czeka na mieszkanie socjalne.

Gdy lokatorzy zdecydowali, że zostaną na placu rozbiorki, administratorka prosiła, by podpisali oświadczenie, że robią to na własne ryzyko. Odmówili...

Krzysztof Zając

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.