Reanimacja w zakładzie fryzjerskim

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Kasprzak
Lila Sayed

Reanimacja w zakładzie fryzjerskim

Lila Sayed

Starszy mężczyzna stracił przytomność podczas strzyżenia w zakładzie fryzjerskim przy ul. Flisackiej na Bałutach (nieopodal Bałuckiego Rynku).

70-latek siedział w fotelu, gdy nagle osunął się na bok.

- Byłyśmy w pracy razem z koleżanką. Gdy zobaczyłam, co się stało rzuciłam nożyczki i wybiegłam na zewnątrz po pomoc. Agata (druga fryzjerka) została z tym panem- opowiada Iwona Katus, fryzjerka, która strzygła 70-letniego klienta. - Impulsywnie zadecydowałam, że pobiegnę po ratunek do strażaków...

Naprzeciwko zakładu fryzjerskiego pani Iwony znajduje się Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi (wejście jest od strony ul. Flisackiej). Pani Iwona przebiegła na drugą stronę ulicy, pokonała bramę komendy i pognała w kierunku Stanowiska Kierowania (tutaj wpływają zgłoszenia z całej Łodzi, a dyżurni dysponują jednostki na interwencję).

- Chwyciłem torbę medyczną i razem z Jarkiem pobiegliśmy do zakładu fryzjerskiego - mówi Kamil Antczak, który tego dnia pełnił służbę na stanowisku kierowania.

Akcję koordynował Maciej Mikosiński. Strażak natychmiast wezwał na miejsce karetkę pogotowia i był w stałym kontakcie z ratownikami.

- Mężczyzna był nieprzytomny, nie miał wyczuwalnego oddechu ani tętna - mówi Michał Nowicki, który chwilę później dołączył do kolegów. - Przystąpiliśmy do reanimacji...

Strażacy na zmianę wykonywali masaż serca i sztuczne oddychanie w systemie 30/2 do momentu przyjazdu pogotowia. Reanimacja trwała ok. 10 minut. Już w karetce pogotowia 70-latek odzyskał czynności życiowe, został przewieziony do szpitala im. Barlickiego. Okazało się, że w trakcie strzyżenia przestał pracować rozrusznik serca, który mężczyzna miał wszczepiony.

Jak twierdzi Łukasz Górczyński, rzecznik prasowy Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Łodzi, to nie pierwszy raz, kiedy łodzianie wbiegają na teren komendy i proszą o pomoc. Zwykle jednak interwencję wówczas podejmują strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1 (w budynku komendy mieści się JRG nr 1). Gdy 70-latek osunął się na fotelu fryzjerskim, strażacy z „jedynki” byli akurat na ćwiczeniach. Na szczęście wszyscy ratownicy są przeszkoleni z zakresu udzielania pierwszej pomocy i potrafią zrobić z tego pożytek.

Lila Sayed

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.