Psy z łódzkiej policji Luba i Lesko szkolą się w Sułkowicach

Czytaj dalej
Edward Mazurkow

Psy z łódzkiej policji Luba i Lesko szkolą się w Sułkowicach

Edward Mazurkow

Owczarki niemieckie Luba i Lesko, które niedawno zasiliły szeregi łódzkiego Garnizonu Policji, ze swoimi przewodnikami szkolą się w Zakładzie Kynologii Policyjnej w Sułkowicach. Czworonogi otrzymały już numery służbowe i oficjalne imiona, które zostały zapisane w dokumentach służbowych.

Kurs potrwa 98 dni. W tym czasie przewodnik uczy się m.in. kynologii, fizjologii, żywienia oraz zapobiegania chorobom u psów. Zajęcia praktyczne rozpoczęły się tzw. wieczorkiem zapoznawczym. Te zajęcia mają formę zabawy. Pies i jego przewodnik muszą do siebie przywyknąć i się polubić. Zwierzę bowiem jeszcze tęskni za poprzednim właścicielem. Przewodnik musi się wykazać dużą cierpliwością, umiejętnością trafnej oceny nastroju psa i jego chęci do pracy. Podczas szkolenia, które polega na wielogodzinnym powtarzaniu tych samych czynności, nacisk kładzie się na wyrobienie karności, posłuszeństwa, czujności i kontrolowanej agresji. Psy przyzwyczaja się do strzałów, detonacji, ognia, dymu. Nie może być mowy o biciu i znęcaniu się nad czworonogiem. Wystarczającą karą jest podniesiony głos i szarpnięcie smyczą. Po zdaniu egzaminu pies na rok otrzymuje atest i kierowany jest do służby w macierzystej jednostce policji.

Luba i Lesko zostały zakupione przez policję 28 lutego 2017 r. Luba ma 14 miesięcy, Lesko rok. Psy świetnie aportują i nie boją się huku wystrzałów z broni palnej. Po szkoleniu w Sułkowicach trafią do komend policji w Bełchatowie i Kutnie. Będą wykorzystywane m.in. do poszukiwania w terenie osób zaginionych i patrolowania ulic. Przewodnika i jego podopiecznego musi łączyć silna więź emocjonalna. Przed kilku lat jeden z policyjnych psów poważnie zachorował. Nie mógł stanąć na nogach. Weterynarze bezskutecznie starali się go przywrócić do zdrowia. Zapadła wówczas decyzja o uśpieniu zwierzęcia. Na to jednak nie zgodził się jego przewodnik. Przez dwa miesiące spał ze swoim pupilem w jednym pokoju, wynosił go na dwór na kocu, karmił i czesał. Wreszcie któregoś dnia zwierzę odzyskało siły i wróciło do służby.

Edward Mazurkow

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.