Pięć pokoleń łódzkich tramwajów wozi pasażerów od 120 lat

Czytaj dalej
(JAZ)

Pięć pokoleń łódzkich tramwajów wozi pasażerów od 120 lat

(JAZ)

Kiedy po Warszawie pomykały jeszcze konne dyliżanse, na łódzkich ulicach pojawiły się istne cuda techniki - tramwaje napędzane prądem elektrycznym. Sypały iskrami ze swoich pałąków, zgrzytały niemiłosiernie o szyny na ciasnych zakrętach i często wchodziły w zbyt bliski kontakt z rozpędzonymi dorożkami, ale mim o to wywoływały podziw. Bo to rzeczywiście było wtedy zjawisko - coś co samo porusza się po ulicy dzięki niewidzialnej sile czerpanej z drutu...

To było tym bardziej niepojęte, że 120 lat temu w Łodzi nie było jeszcze prądu w domach, a sieć tramwajowa była zasilana ze specjalnej elektrowni wybudowanej przy ul. Tramwajowej.

Nic dziwnego, że do Łodzi zjeżdżali się gapie z okolicznych miast, a nawet ukuto powiedzenie „pojedźta do Łodzi, zobaczyta tramwaj, co bez kunia chodzi“... Dzięki fabrykantom, a w szczególności Juliuszowi Kunitzerowi, zwanemu ojcem łódzkich tramwajów, mieliśmy nasze pięć minut, którego zazdrościła nam nawet Warszawa...

Pierwsze tramwaje wyjechały na łódzkie ulice 23 grudnia 1898 roku, po kilku dniach jazd próbnych bez pasażerów. „Goniec Łódzki“ donosił, że „wypadku żadnego nie było, woźnice przyzwyczaili się do ruchu wagonów, konie również się oswoiły i nie trwożą się jak dotąd“. Nie oznacza to jednak, że w kolejnych dniach nie dochodziło do wypadków z udziałem tramwajów - takie się zdarzały dość często, jednak najczęściej dochodziło do nich z winy nieuważnych dorożkarzy lub pieszych.

Na początek uruchomiono dwie linie - z pl. Kościelnego na Górniak oraz z Parku Helenów w okolice dzisiejszego „Centralu“. Były one obsługiwane wagonami typu Herbrand (na górnym zdjęciu) wraz z doczepkami. Były w nich miejsca pierwszej klasy, gdzie na drewnianych siedzeniach leżały... poduszki, a w oknach wisiały firanki. Bilet w klasie pierwszej kosztował osiem kopiejek, w klasie drugiej - pięć. Wagony były nieogrzewane, a motorniczy stał na pomoście, niczym nieosłonięty od wiatru, co wymagało „końskiego“ zdrowia.

Tabor unowocześniono dopiero w okresie międzywojennym. Łódzkie tramwaje (zwane wtedy Koleją Elektryczną Łódzką) zakupiły 20 wagonów typu Lilpop (produkcji polskiej) oraz 17 Sanoków (na zdjęciu obok) produkowanych w tymże mieście. Były to już wozy większe, bardziej zaawansowane technologicznie i z zabudowanymi pomostami. Nie marzli więc już motorniczowie, choć ogrzewania nadal w nich nie było. Tuż przed II wojną do Łodzi dotarła kolejna partia Lilpopów, które były jak na ówczesne czasy bardzo nowoczesnym taborem. Eksploatowano je w łódzkim MPK do 1973 roku.

Prawdziwa rewolucja w łódzkich tramwajach nastąpiła po II wojnie światowej. W 1950 roku na ulicach pojawiły się pierwsze wagony typu 2N1, o stalowej konstrukcji jednak z drewnianą podłogą i siedzeniami. Udoskonalano je później wielokrotnie, zmieniając także oznaczenie na 5N. Wagony te kursowały po Łodzi do początku lat 90, w międzyczasie przerobiono im drzwi na automatyczne.
Zupełnie nową jakością był tramwaj przegubowy 803N (fot. obok), który pojawił się w Łodzi w 1972 roku.

Pojemny, szybki i nowoczesny na zawsze odmienił komunikację miejską. Łącznie trafiło ich do Łodzi 164, do dziś został 1. Kolejnymi wagonami, jakie pojawiły się w Łodzi były popularne do dziś dwuwagonowe składy Kostal 805N, jakich nawięcej jeździ obecnie po łódzkich ulicach. Pierwsze z nich dotarły do naszego miasta w roku 1977. Dopiero w XXI wieku pojawiły się tramwaje niskopodłogowe zupełnie nowej, wieloczłonowej konstrukcji. Były to austriackie Cityrunnery, zakupione przez miasto w roku 2002. Opinie o nich są bardzo różne, z przewagą tych negatywnych. Prawdopodobnie z tego powodu nie ponawiano już zamówień na tego typu tabor, zdecydowano jednak o kupnie polskich tramwajów produkowanych przez bydgoską Pesę. I te wagony są najmłodszymi w łódzkim MPK, ostatnie pojawiły się w tym roku na linii 10.

(JAZ)

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Win...centy

Od Was czerpać wiedzę to jak łysego po czuprynie poklepać.A gdzie reszta?No pominę fakt że nie podaliscie jaki napęd i z czego miały drzwi tramwaju typu 5N.

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.