Panowie tracą palce pod kosiarkami

Czytaj dalej
Liliana Bogusiak-Jóźwiak

Panowie tracą palce pod kosiarkami

Liliana Bogusiak-Jóźwiak

Plaga urazów rąk Podczas weekendowego dyżuru w Klinice Chirurgi Ręki w szpitalu im. WAM przyjęto 32 pacjentów W ciągu miesiąca zoperowano tu 200 osób.

To rekord w 14-letniej historii Kliniki Chirurgii Ręki w szpitalu im. WAM. W ciągu miesiąca zoperowano tam 200 okaleczonych rąk. Kilku pacjentów palce straciło, wyciągając trawę spod pracującej kosiarki ogrodowej, kilkunastu przybyszy z Ukrainy pracujących w podłódzkiej masarni z palcami pożegnało się obsługując maszyny.

- Wczoraj przyjęliśmy do kliniki pacjenta, który uderzył ręką w szybę. Ma przecięte ścięgna, uszkodzone nerwy i naczynia. Kolejnemu pacjentowi zgrzewarka wciągnęła palce - ma oparzenia trzeciego stopnia powierzchni grzbietowych - mówi o świeżo przyjętych prof. dr hab. n. med. Zbigniew Dudkiewicz, szef Kliniki Chirurgii Ręki w szpitalu im. WAM. - Do wypadków często dochodzi z powodu bezmyślności. Bo jak inaczej nazwać sytuację, gdy ktoś wyciąga trawę spod pracującej kosiarki, której nóż pracuje na dużych obrotach. Czasami tym pacjentom nie jesteśmy już w stanie pomóc. Możemy co najwyżej zaopatrzyć kikuty, bo nie ma ich czym uzupełnić. Palce ulegają kompletnej destrukcji. Niekiedy wszystkie. Wielu spośród tych, których przyjmujemy, jest pod wpływem alkoholu. Są ofiary wypadków w pracy, tak jak wspomniani Ukraińcy, którzy najprawdopodobniej nie zostali odpowiednio przeszkoleni z obsługi maszyn na produkcji.

Większość pacjentów trafiających do kliniki z obrażeniami ręki to osoby czynne zawodowe. Ale są wśród nich również emeryci, którzy usiłują wykonywać różnego rodzaju prace w domu i ogrodzie, a nie są już tak sprawni jak byli kiedyś. Tak, jak 76-letnia pacjentka, która cięłą coś piłą tarczową i trafiła do szpitala z ciężkim urazem dłoni. Straciła jeden palec.

Klinika Chirurgii Ręki w szpitalu im. WAM jest jedynym tego typu ośrodkiem w naszym regionie. Trafiają do niej również pacjenci z ościennych województw. Operuje się tu od 150 do 170 osób w miesiącu. Trzynastu chorym w 14-letniej historii kliniki przyszyto ręce obcięte na różnym poziomie. Przyszytych palców (do replantacji kwalifikuje się jeden na sto) jest tak wiele, że już nikt ich nie liczy.

Liliana Bogusiak-Jóźwiak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.