Oszuści z Rumunii naciągają na rynny!

Czytaj dalej
Liliana Bogusiak-Jóźwiak

Oszuści z Rumunii naciągają na rynny!

Liliana Bogusiak-Jóźwiak

W czwartek po godz. 13 do drzwi domu starszego małżeństwa przy ul. Giewont zadzwoniło trzech mężczyzn podających się za Chorwatów. Zaproponowali serwisowanie i wymianę rynien.

Twierdzili, że usługa będzie kosztować tylko 200 zł. 65-letni właściciel od razu się na to zgodził.

Mężczyźni wzięli się do pracy. Zrzucili stare rynny, a montażem nowej zajął się jeden z przybyszów. W tym czasie drugi wszedł do domu i oznajmił, że wspomniane 200 zł to cena za metr bieżący rynny. Cała usługa będzie kosztować 4800 zł. Jeśli nie dostaną tych pieniędzy, to nie wyjdą z domu. Gospodarze zaprotestowali.

- Mężczyzna oznajmił im, że jeśli nie mają gotówki, to niech biegną do sąsiadów i pożyczą. W przeciwnym wypadku będą leżeć z siekierą w głowie -opowiada nam córka poszkodowanych. - Mama powiedziała im, że gotówkę może przywieźć córka. Zadzwoniła do mnie do pracy i opowiedziała o tym, co się stało. Od razu zadzwoniłam pod 112, obiecali przysłać patrol policji, nie przysłali, a następnie do dzielnicowych mających swą siedzibę przy ul. Zbocze. Zwolniłam się z pracy i pojechałam do rodziców.

Czas płynął, a oszuści zaczęli się niecierpliwić. Wzięli 1200 zł, jakie miała w domu gospodyni, i zapowiedzieli, że wrócą po resztę. Kilka minut później na miejscu pojawili się policjanci z punktu przy ul. Zbocze. Pojechali w ślad za oszustami. Szybko wypatrzyli białe renault z napisem Dach Decker and Dach Service, którym poruszali się podejrzani.

- Gdy ich wylegitymowali okazało się, że są to mieszkańcy Rumunii - opowiada córka poszkodowanych. - Rodzice wstydzą się swojej naiwności i boją, że bandyci wrócą. Jesteśmy rozczarowani, że nie zostali zatrzymani. Przecież to oszuści, którzy grozili śmiercią starym ludziom.
***
To nie pierwsze tego typu zdarzenie z udziałem mieszkańców Rumunii. Jak poinformowała nas mieszkanka Wiśniowej Góry, 6 grudnia ubiegłego roku, mężczyźni pojawili się w posesji jej rodziców. Jeden uzgadniał usługę, a drugi już demontował rynny. Po ich wymianie zażądali 15 tys. zł. Lokatorzy odmówili zapłaty w takiej kwocie. Rumuni nie chcieli opuścić terenu posesji, grozili jej właścicielom. Na szczęście zięć starszego małżeństwa wezwał policję. Wykonawcy zostali wylegitymowani i spisani przez funkcjonariuszy. W ich obecności zgodzili się przyjąć 2 tys. zł tytułem zapłaty za usługę.

Liliana Bogusiak-Jóźwiak

Komentarze

3
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

strefa_urody

Dodam jeszcze numer rejestracyjny PMI05317

strefa_urody

Do mnie też przyjechali , złożyli ofertę, że zrobią tanio zapytałam ile 150 (oczywiście nie podał , że za metr) jak już rynny były zdjęte to dopiero zaczął mówić , że to za metr. Jak robili to podzwoniłam i sprawdziłam. ok to dobra cena. Skończyli i znowu - ale jeszcze to i to jest zrobione , już nie dałam się oszukać bo trzymałam się tylko ustalonej ceny i tego co mieli zrobić. Nie wpuściłam ich do domu i sprawdzałam jak robią. Awantura była przy zapłacie ale ściśle trzymałam się ustaleń. Postraszyłam policją , kazałam pokazać kartę pobytu (myślał , że się nie znam- a wiem jak wygląda karta pobytu bo mam znajomych na takich kartach) i zrobiłam zdjęcie rejestracji. Wszystko przy nich. Chcieli naciągnąć jeszcze na inne dodatki , ale się nie zgodziłam bo nie było tego w umowie. Zapłaciłam tylko tyle ile się należało. Nie wpuszczać do domu !!!! i sprawdzać karty pobytu i numer telefonu zanim zaczną coś robić i spisać z nimi umowę , wtedy nie oszukają .
Pozdrawiam

elbera

Wczoraj odwiedzili mnie, czyli nadal czynnie pracują w Polsce. Jeden z nich, chudy, z ubytkami w uzębieniu zaproponował wymianę rynien dachowych na aluminiowe, w ciągu godziny, za symboliczną opłatę i dwie kawy. Współczucie dla biedaka, który chce tak niewiele, odebrało mi krytyczność. Po chwili nasze stare rynny leżały na ziemi, a na dachu pojawiły się nowe. Po robocie i odbiorze cena okazała się za metr. Myślę, że to sposób na kolejnych naiwnych . Powoływali się na przysłowie o Polaku i Węgrze. Jak dotąd to najgorsze przeżycie moich ostatnich 40 lat. Przyjechali mercedesem o numerze SO4354K. Zakładajmy więc maseczki. Będziemy bezpieczni.

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.