MPK Łódź. Pasażerki zwiedziły zajezdnię i... prowadziły tramwaje

Czytaj dalej
Krzysztof Spychała

MPK Łódź. Pasażerki zwiedziły zajezdnię i... prowadziły tramwaje

Krzysztof Spychała

Sto dwadzieścia pań - bo obchodzimy w tym roku 120-lecie miejskiej komunikacji w Łodzi - odwiedziło zajezdnię tramwajową przy ulicy Telefonicznej.

Oprowadzały je również panie - na co dzień zasiadające za pulpitami pes swing, cityrunnerów i wysłużonych „osiemset-piątek”, bo była to impreza również z okazji Dnia Kobiet. Mężowie zostali za bramą, a męskiemu personelowi zajezdni przypadły w udziale funkcje pomocnicze - pomagali np. przy zejściu do kanałów w hali naprawczej taboru.

- Nigdy nie byłam w zajezdni i jestem ciekawa jak to wygląda - mówiła przed wejściem pani Małgorzata Gawęda, która liczyła bardzo również na to, że spróbuje poprowadzić, rzecz jasna pod okiem instruktora, tramwaj. - Nie mam wprawdzie prawa jazdy i wiem, że to może nie być łatwe, ale przecież tramwaje nie mają kierownicy, więc powinnam dać radę.

Przejażdżka na miejscu motorniczego była najbardziej oczekiwaną przez wszystkie panie atrakcją, ale z zainteresowaniem słuchały również Agnieszki Kruk, która oprowadzała swoją 30-osobową grupę i opowiadała, jak wygląda jej praca.

- Pierwsze tramwaje wyjeżdżają z zajezdni o trzeciej, musimy być 20 minut wcześniej. A jeździmy czasem nawet 10 godzin.

Jak podkreślała, taką pracę trzeba po prostu lubić, bo inaczej nie da się jej wykonywać.

Z uwagą przysłuchiwały się jej panie Lucyna Waleszczyńska i Maria Wierucka, które również pierwszy raz w życiu wybrały się do zajezdni, choć w Łodzi mieszkają „od zawsze”.

O historii miejskiej komunikacji mówił natomiast Bartłomiej Stępień, który przygotował dla pań również konkurs z nagrodami.

Pani Krystyna Wójcik za pulpitem pesy zasiadła po raz drugi.

- Byłam tutaj już w zeszłym roku z okazji Dnia Kobiet. Syn mi strasznie zazdrości, ale znów nie mogłam go zabrać. A marzy o pracy motorniczego...

Panie, prowadząc tramwaj, musiały pamiętać, by nie zdejmować nogi z tzw. czuwaka. To pedał, który musi być cały czas wciśnięty podczas jazdy. Jego zwolnienie (np. gdy motorniczy zasłabnie) powoduje, że tramwaj awaryjnie hamuje. Ale radziły sobie z tym wczoraj doskonale.

Krzysztof Spychała

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.