Młode ziemniaki już są. Czy warto je kupować?

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Zając
Krzysztof Zając

Młode ziemniaki już są. Czy warto je kupować?

Krzysztof Zając

Na rynkach i w sklepach pojawiły się już młode ziemniaki. Tyle, że z prawdziwymi młodymi, krajowymi, nie mają nic wspólnego. Czy warto je kupować?

LAHTI RELACJA NA ŻYWO

Na rynku hurtowym przy ul. Zjazdowej można kupić ziemniaki cypryjskie po 66 zł za 20 kg (3,30 zł za kilogram), egipskie po 65 zł za 25 kg (2,75 zł/kg) i francuskie po 45 zł za 15 kg (3 zł/kg). Na rynkach są już droższe, bo sprzedawcy doliczają marżę.

Na targowisku przy pl. Barlickiego taki rarytas, jakim są młode ziemniaki, kosztuje, bagatela, 4,20 zł za kilogram. Pochodzą z Cypru, gdzie właśnie jest po wykopkach. Ale chętnych nawet na takie drogie kartofle nie brakuje.

- Wszyscy spragnieni są młodych ziemniaków podanych z koperkiem i zsiadłym mlekiem, bo to potrawa wiosny - tłumaczy Dorota Zielińska, która na wczorajszy obiad kupiła kilogram i nic jej nie przeszkadza, że młode są one tylko z nazwy

.

Jan Pietrzak, rolnik z Uniejowa handlujący na rynku przy ul. Dolnej, śmieje się, że te ziemniaki są tak młode jak i on, a swoje lata już przeżył i importowanych ziemniaków nie jada.

- Oni tam mają inny klimat, a więc ziemniaki dojrzewają do zbioru wcześniej niż w Polsce. Ale polski kartofel jest najlepszy w Europie - przekonuje. - Tamte są bez smaku, nie wiadomo nawet, jakie to odmiany.

Ale polski ziemniak niestety ostatnio podrożał i to znacznie, bo od końca ubiegłego roku nawet o 30 procent!

- To dlatego, że bardzo dużo go importujemy za granicę, podobno najwięcej do Rumunii, bo im bardziej opłaca się je sprowadzać z Polski niż samemu uprawiać - kpi inny sprzedawca z targowiska przy ul. Dolnej.

A ceny polskich ziemniaków, także na rynkach, są z tego powodu wyższe, na czym tylko korzystają rodzimi producenci.

Lordy, Bryzy, Denary, Orliki, Tajfuny, Winety to najpopularniejsze krajowe odmiany. Wszystkie są już w cenie od 80 groszy za kilogram, a te najlepszej jakości - nawet po złotówce.

- Na krajowe młode, uprawiane pod włókniną, trzeba będzie poczekać do maja, ale zapewniam, że warto, bo żadne inne nie mają tego niepowtarzalnego smaku - przekonuje Jan Pietrzak.

Krzysztof Zając

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.