Renata Sas

Miłość i seksualna rewolucja. „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej.”

„Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej.” Fot. Filip Kowalkowski, Jarosław Sosiński Watchout Productions „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej.”
Renata Sas

Poradnik Wisłockiej sprzedany w 7 mln egzemplarzy. Film, który będzie hitem.

Wszystko wskazuje, że to będzie hit! Historia kobiety, która rozpętała seksualną rewolucję, pojawia się na ekranie 40 lat po ukazaniu się jej legendarnego poradnika „Sztuka kochania”, sprzedanego w ponad 7 milionach egzemplarzy. Temat ekscytujący, trzymany za zamkniętymi na kłódkę drzwiami sypialni, za sprawą Michaliny Wisłockiej (urodzona 1 lipca 1921 r. w Łodzi, zmarła 5 lutego 2005 r. w Warszawie) wyszedł na jaw. Walcząc latami o wydanie swojej książki, najsłynniejsza seksuolożka PRL mówiła: „ja nie piszę o seksie, ja piszę o miłości”.

To stwierdzenie za przesłanie wzięła reżyserka Maria Sadowska i powtarza: „ja zrobiłam film o miłości”. Po dwóch latach od rozpoczęcia zdjęć „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” nabrała wyjątkowej mocy, co dobitnie i powszechnie podkreślano po premierowym pokazie. Sprawy kobiet, tematy związane z decydowaniem o ich własnym ciele, rozumieniu emancypacji, wpisały się obecnie w polityczny kontekst, więc ten ekranowy powrót do przeszłości nie jest tylko przypomnieniem niegdysiejszych tematów tabu... Słowa uznania zbiera Magdalena Boczarska. Wśród strzelistych ocen pada stwierdzenie: „urodziła się, by zagrać Wisłocką”.

Po tytułowej „Różyczce” z filmu Jana Kidawy-Błońskiego to kolejne emocjonujące wcielenie aktorki. Jak opowiada, zadanie było skomplikowane nie tylko ze względu na kontrowersyjną postać, co sam fakt, że na ekranie pojawia się zarówno jako 18-latka, jak też kobieta 55-letnia. Przygotowania do roli aktorka zaczęła oczywiście od lektury „Sztuki kochania”, zrezygnowała z ćwiczeń i dbałości o sylwetkę, by zbliżyć się do kanonów estetycznych czasów minionych, rozmawiała z osobami bliskimi Wisłockiej, z prof. Zbigniewem Izdebskim, z którym wiązała ją współpraca. Głośna jest dziś opowieść o tym, jak zaczęła się znajomość z profesorem, wówczas doktorantem, w którego badaniach seksuologicznych miała być konsultantką. Kiedy zatelefonował i chciał się z nią umówić, zamiast adresu oznajmiła: „mieszkam tam, gdzie Kiliński ma mnie w dupie” i rzuciła słuchawkę. Izdebski nie skapitulował, pojechał naplac Zamkowy, obszedł pomnik Kilińskiego, a kiedy trafił pod jej drzwi, stwierdziła, że nie jest taki głupi. To był początek wieloletniej przyjaźni.

Grając postać taką jak Wisłocka, aktorka musiała się liczyć nie tylko z niuansami skomplikowanego charakteru, ale też z udziałem w odważnych scenach erotycznych. Magdalena Boczarska podkreśla, że nie ma przed takimi oporu, jeśli są uzasadnione przebiegiem zdarzeń. Tu, jak określiła, zostały na dodatek świetnie oświetlone. Autorem zdjęć jest najmłodszy z operatorskiego klanu - 30-letni Michał Sobociński.

Film Marii Sadowskiej, reżyserki popularnego „Dnia kobiet” o pracownicy sieci handlowej „Motylek”, uwikłanej w korporacyjne rygory, jest obrazem walki Wisłockiej o wydanie „Sztuki kochania” napisanej w latach 60., długo zamkniętej w biurkach cenzorów, niewygodnej dla partyjnej władzy i źle widzianej przez Kościół, ale też deprecjonowanej przez środowisko ginekologów. To także historia jej prywatnego życia, małżeństwa zmienionego w trójkąt z udziałem przyjaciółki, romansu z żonatym mężczyzną, nie dość satysfakcjonującego spełniania się w obowiązkach matki.

W roli męża obsadzony został Piotr Adamczyk, kochanka (z którym przeżyła pierwszy orgazm) gra Eryk Lubos. Politycznych funkcjonariuszy, z którymi mierzy się Wisłocka, zagrali Wojciech Mecwaldowski i Arkadiusz Jakubik. Rola przyjaciółki należy do Justyny Wasilewskiej, znanej ze sceny Teatru Jaracza. Z łódzkiego zespołu jest też Katarzyna Cynke, a w roli ojca bohaterki pojawia się Dymitr Hołówko (Teatr Nowy).

W obsadzie są jeszcze m.in. Jaśmina Polak, Karolina Gruszka, Danuta Stenka, Borys Szyc, Artur Barciś. Scenariusz jest dziełem Krzysztofa Raka, nagrodzonego za „Bogów”, a producentem „Sztuki kochania” jest Piotr Woźniak-Starak.

To, jak głoszą opinie, film o słodko-gorzkim smaku.

Renata Sas

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.