Mam 60 lat, chcę być pochowany w lesie - spieszcie się!

Czytaj dalej
Fot. Nadesłane
Sławomir Bobbe

Mam 60 lat, chcę być pochowany w lesie - spieszcie się!

Sławomir Bobbe

W Szwajcarii ostatnim życzeniem zmarłych jest rozsypanie ich prochów nad alpejskimi łąkami, w Niemczech – pochówek leśny pod ulubionym dębem, w Wielkiej Brytanii – wszak to była potęga morska – szczególnie często zmarli chcą na wieczność trafić do wody. W Polsce taki rodzaj „grzebania” zmarłych może być uznany za wykroczenie. Czy doczekamy w końcu zmiany ustawy o cmentarzach i pochówkach, która uwzględni wolę zmarłych?

Amerykanie mają pełną dowolność do dysponowania swoimi prochami po śmierci, co znajduje odzwierciedlenie w testamentach. Nie jest rzadkością sytuacja, w której bliscy rozsypują prochy zmarłego w jego ulubionym miejscu, na przykład na stadionie. Stadiony to w ogóle popularne miejsce pochówków w wielu krajach. Do niedawna hiszpańscy kibice mogli na zawsze zostać na obiekcie swojego ukochanego klubu. Zainteresowanie rozsypywaniem prochów na murawach boisk było tak wielkie, że władze klubów uznały, że tą pośmiertną kibicowską miłość trzeba jednak nieco ucywilizować, przy niektórych klubach powstały więc kolumbaria dla fanów.

Z prochu powstałeś i w ciecz się obrócisz

W Niemczech na popularności zyskują pochówki leśne. Coraz więcej mówi się o pochówkach alternatywnych, ekologicznych, niekiedy pomysły firm pogrzebowych są bardzo oryginalne. Jedna z brytyjskich firm oferuje resomację, czyli proces alkalicznej hydrolizy, w rezultacie której ciało przekształcane jest w ciecz. Chętni mogą też skorzystać z innej oferty – z prochów zmarłego tworzy się sztuczną rafę i zatapia ją w morzu, by żyły w niej ryby. Można też prochami zmarłego zasilić glebę, w której wzrasta sadzonka drzewa, dając mu w ten symboliczny sposób drugie życie.

Jeśli pogrzeb, to tylko na cmentarzu

W Polsce nie tylko kibice po śmierci mają ciężko - w ogóle nie można zorganizować ceremonii rozsypania prochów, nie mówiąc o zrobieniu tego na stadionie. Wykluczone jest również zabranie prochów zmarłego w urnie do domu. Zasady pochówków w naszym kraju reguluje Ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych. Pochodzi z 1959 roku i na sposobie myślenia z tamtego okresu się zatrzymała.

- Ustawodawca jasno prezentuje swoje stanowisko w tej ustawie - „zwłoki mogą być pochowane przez złożenie w grobach ziemnych, w grobach murowanych lub katakumbach i zatopienie w morzu. Szczątki pochodzące ze spopielenia zwłok mogą być przechowywane także w kolumbariach” i „groby ziemne, groby murowane i kolumbaria przeznaczone na składanie zwłok i szczątków ludzkich mogą znajdować się tylko na cmentarzach” – podkreśla Łukasz Betański, rzecznik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy.

Inspektor sanitarny chce zmian, ministerstwo mówi "nie"

Co ciekawe fikcję obecnej sytuacji prawnej już kilka lat temu dostrzegł właśnie Główny Inspektor Sanitarny, który przygotował zmiany w ustawie. Nie były rewolucyjne, zakładały jedynie dopuszczalność rozsypywania prochów w tak zwanych ogrodach pamięci i nad morzem. Temat jednak upadł, gdy Ministerstwo Zdrowia podkreśliło, że pomysł GIS "nie jest obecnie stanowiskiem rządu ani MZ", by później stwierdzić, że „nie popiera zmian, które mogłyby dopuszczać funkcjonowanie tzw. ogrodów pamięci czy rozsypywanie prochów nad morzem".

Przepisy dla krematoriów? Wystarczy instrukcja obsługi pieca

Krzysztof Wolicki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego podkreśla, że nie ma woli politycznej, by sprawy pochówków uregulować.

- O śmierci się nie mówi, to temat mało medialny. W jak absurdalnej sytuacji się znajdujemy świadczy fakt, że o wiele trudniej spełnić wymogi prowadzenia punktu ze sprzedażą hotdogów niż zakładu pogrzebowego. Nie ma też przepisów regulujących prace krematoriów, bazują na instrukcjach obsługi pieca napisanej przez producentów – twierdzi prezes i podkreśla, że przepisy ustawy są i tak obchodzone – bez żadnych konsekwencji.

Spopielona rodzina na honorowym miejscu przy kominku

- Jak? To proste – urnę z prochami odbiera się z krematorium (tych jest w naszym kraju już 70 – red.). Nie ma bowiem zapisów, że może to zrobić tylko zakład pogrzebowy – tak jak ma to miejsce w wypadku zwłok. Taka urna może nie dotrzeć na cmentarz tylko pozostać na przykład na honorowym miejscu w domu. Przepis mówi bowiem, że prochy należy pochować na cmentarzu – ale nie ma wskazanego terminu, kiedy należy to zrobić. Więc gdy do domu przyjdzie np. Sanepid, potwierdza się, że chce się te prochy pochować, ale niestety – jest się w środku rodzinnej wojny o to, czy ma to być w Warszawie czy Krakowie i dopóki się tego nie wyjaśni, decyzji nie można podjąć. No chyba, że ktoś przyzna się, że postąpił zgodnie z wolą zmarłego i go nie pochował, wtedy będzie problem – zauważa Krzysztof Wolicki.

- Jeśli ktoś zapisze, że chce być rozsypany nad swoimi ukochanymi Tatrami albo spocząć w swoim jeziorze, a rodzina nie widzi w tym problemu – dlaczego mu tego nie umożliwić? - dziwi się prezes Wolicki. - Skoro zmarły ma prawo dysponowania majątkiem po śmierci, dlaczego nie może wskazać w testamencie, w jaki sposób ma zostać pochowany?

Zamiar zbezczeszczenia czy uczczenia?

- Nie przypominam sobie, byśmy w ostatnich latach prowadzili postępowanie w podobnej sprawie. Gdyby do nas taka trafiła, zapewne szlibyśmy w kierunku zarzutów dotyczących zbezczeszczenia zwłok. Z tym, że trzeba w problematykę wejść głębiej, zbadać zamiar osoby. Nie sądzę, by rodzina która postępowałaby zgodnie z wolą zmarłego, z intencją jego upamiętnienia, miała na celu bezczeszczenie zwłok – podkreśla prokurator Dariusz Bebyn, szef Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Północ.

Nie oznacza to jednak, że obyłoby się bez zarzutów. Wszystko przez to, że w postępowaniu należałoby zbadać jeszcze, gdzie spopielono zwłoki czy np. krematorium dochowało procedur w swojej pracy, czy nie spowodowano zagrożenia epidemiologicznego.

Branża funeralna gotowa na zmiany

Jak się okazuje, działania branży funeralnej wyprzedziły prawodawstwo. Do prowadzenia tzw. łąki pamięci, na której rozsypywać można by rozsypywać prochy, gotowy jest Centralny Zarząd Cmentarzy Komunalnych w Gdyni. Projekt takiej łąki przygotował już dawno i czeka, aż ponownie zmienią się przepisy. Ale pochówkowych nowinek na polskich cmentarzach nie brakuje.

- Na naszym cmentarzu stworzyliśmy najpierw „kwaterę amerykańską” (spoczęło na niej około 100 osób - red.). Kwatery nie mają poziomych nagrobków, są w całości pokryte trawą. Chcieliśmy sprawdzić czy będzie popyt na taką formę pochówku, jak się okazało – był. Na razie nie rozwijamy tego pomysłu, bo okazało się, że na obecnym terenie mimo nawiezienia ziemi, jest spora trudność z utrzymaniem trawnika – wyjaśnia Anna Rydzewska, dyrektor ZCK w Gdyni. - Mamy też kwatery leśne, urządzone w niewielkim zagajniku. Zamiast pomników stoją na nich głazy narzutowe, wykopane przy okazji organizacji cmentarza. Dotychczas na tych kwaterach spoczęło około 20 osób, wiemy że jest zainteresowanie i będziemy ten pomysł rozwijać.

Inicjatywa Społeczna (Nie)zapomniane cmentarze

Zmian domaga się Inicjatywa Społeczna (Nie) zapomniane cmentarze, która w kwietniu zakończyła konsultacje tez do nowelizacji ustawy o cmentarzach i pochówkach. Inicjatorką powołania do życia inicjatywy jest Barbara Imiołczyk, która od 10 lat zajmuje się w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich wprowadzaniem zmian społecznych przez działania miękkie (jest dyrektorką Centrum Projektów Społecznych).

Jedną z 22 konsultowanych tez jest „wprowadzenie do listy możliwych form pochówku praktyki rozsypania na terenie prywatnym popiołów (szczątków) pochodzących ze spopielenia – po zyskaniu zgody właściciela oraz na terenie publicznym (samorządowym, państwowym) bez zgody z wyłączeniem niektórych miejsc – np. wód śródlądowych i morza w określonej odległości od wybrzeża (na wzór prawa w Wielkiej Brytanii).

- Ze wszystkich tez to właśnie ta o alternatywnych formach pochówku wzbudziła największe zainteresowanie i uwagi, przy czym ogromna większość z nich popierała taką możliwość – mówi Barbara Imiołczyk. - Teraz, aby spełnić ostatnią wolę zmarłego, trzeba łamać prawo, w wielu krajach Europy alternatywne pochówki są dozwolone. Obecnie zmienia się podejście do przyrody, podejście do człowieka, powinniśmy iść z duchem czasu, komentarze nie pozostawiają wątpliwości, że społeczeństwo tego oczekuje. Znamienny jest jeden z nich - ktoś napisał - mam 60 lat, chcę być pochowany w lesie, spieszcie się!

Po podsumowaniu konsultacji społecznicy będą chcieli zmianami zainteresować Senat lub pójść drogą obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej – zebrać 100 tysięcy podpisów, by projektem zmian musiał zająć się Sejm.

Sławomir Bobbe

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.