Latają nad osiedlem Retkinia. Czy to bezpieczne i zgodne z przepisami?

Czytaj dalej
Krzysztof Spychała

Latają nad osiedlem Retkinia. Czy to bezpieczne i zgodne z przepisami?

Krzysztof Spychała

W Porcie Lotniczym im. Reymonta na Lublinku ląduje zaledwie 11 samolotów pasażerskich tygodniowo. Ale ruch nad lotniskiem jest spory - głównie za sprawą awionetek.

Pan Krzysztof Korgol, który ma dom przy Ogrodzie Botanicznym, twierdzi, że czasem dosłownie co kilka minut przelatuje nad jego działką niewielki samolot.

- Pomijam, że niekiedy hałasują. Ale zastanawiam się, czy to jest bezpieczne, że z pasa startowego skręcają nad tak duże osiedle, jak Retkinia. Przelatują nisko, więc strach pomyśleć, co by było w przypadku awarii silnika...

Okazuje się, że piloci tych maszyn ćwiczą podejście do lądowania. Zbigniew Masłowski, dyrektor Aeroklubu Łódzkiego, zapewnia, że wszystko odbywa się zgodnie z procedurami. By wykonać podejście, trzeba zrobić krąg nadlotniskowy. Po stronie północnej Lublinka przebiega on właśnie nad Retkinią. Czasem zdarza się tak, że samolotów jest kilka i muszą czekać na swoją kolej, więc krążą nad osiedlem. To dotyczy małych maszyn, bo duże, pasażerskie, podchodzą z innej strony i według innych procedur.

Awionetki krążą nad Retkinią, bo ćwiczą podejście do lądowania Latają na wysokości około 300 metrów. To zgodne z przepisami i bezpieczne.

Większość latających „nad głowami” mieszkańcom Retkini samolotów ma charakterystyczny czerwony ogon i dziób, co wskazuje, że należą do Bartolini Air - jednej z największych firm w Europie kształcących pilotów dla linii lotniczych.

Bartłomiej Walas, współwłaściciel, zapewnia, że loty nad osiedlem wykonywane są z zachowaniem wszystkich wymogów bezpieczeństwa. Odbywają się na wysokości ok. 330 metrów.

- Nie możemy latać ani wyżej, ani niżej. Pilot leci tzw. kręgiem nadlotniskowym, w ściśle określonej odległości od pasa. Wysokość, którą utrzymuje, gwarantuje, że maszyna doleci bez problemu do lotniska, nawet w przypadku awarii silnika - mówi. - I to właśnie m.in. ćwiczymy podczas szkoleń. A co do ewentualnego hałasu, to chciałbym podkreślić, że kupiliśmy nowoczesne i naprawdę ciche samoloty. Jeśli więc jakiś zbyt głośno słychać, to nie jest Bartolini Air- dodaje.

Krzysztof Spychała

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.