Gonili autokar taksówką aż do Dubrownika!

Czytaj dalej
Piotr Jach

Gonili autokar taksówką aż do Dubrownika!

Piotr Jach

Kurs życia wykonał taksówkarz łódzkiej korporacji Tele--Taxi 6400-400, który pojechał z klientką z Radomska aż do Dubrownika w Chorwacji, by dziewczynce jadącej na kolonie w Czarnogórze dostarczyć zapomniany z domu paszport.

Przejechał prawie 3000 kilometrów w obie strony, co zajęło blisko 48 godzin. Operacja zakończyła się jednak pełnym sukcesem.

- Wezwanie dostałem zwykłą drogą, przez centralę. Pojechałem pod wskazany adres i dopiero od zdenerwowanej klientki, która wsiadła do auta, dowiedziałem się, o co chodzi - mówi Tomasz Smużyński, taksówkarz, który podjął się „pościgu” za jadącym do Czarnogóry autokarem. - Musiałem jeszcze podjąć trochę pieniędzy na podróż - w końcu nie wiedziałem, co mnie czeka - i pojechaliśmy.

Początkowo plan był taki, żeby autobus złapać w Austrii, w Klagenfurcie. To się jednak nie powiodło. Wiozący dzieci autokar miał precyzyjnie rozpisany plan podróży i zmiany dwóch prowadzących go kierowców. Opóźnienie nie wchodziło w grę. Ustalenie miejsca spotkania dodatkowo utrudniał problem z komunikacją - kierownik wycieczki miał telefon na kartę z Czarnogóry, więc początkowo nie można było złapać z nim kontaktu. Dlatego pościg zakończył się dopiero na południu Chorwacji.

- Przyznaję, że trochę było daleko, a trzeba było działać szybko, więc gdzie się dało, jechaliśmy szybko. Najważniejsze jednak, że się udało. Paszport dotarł na czas, dziecko pojechało na wakacje - mówi taksówkarz. - Tylko męcząca była ta podróż, prawie dwie doby w obie strony.

Tajemnicą pozostaje, ile wyniósł rachunek za ten kurs życia. Pan Tomasz nie chce tego zdradzić.

- Gdybym włączył taksometr, trudno mi sobie nawet wyobrazić, ile by to wyniosło. Zatem umówiłem się z klientką na opłatę satysfakcjonującą obie strony - kwituje taksówkarz, dodając, że było to znacznie mniej niż 3,5 tys. zł, o jakich mówiła plotka.

Kurs do Dubrownika mógł być najdalszym wykonanym kiedykolwiek przez taksówkarza z Łódzkiego. W Tele-Taxi nie było dotąd takiego przypadku, w dwóch innych firmach też o czymś takim nie słyszeli.

- Nasi kierowcy często gonią autobusy lub pociągi, na które spóźniają się pasażerowie na dworzec Łódź Kaliska. Berlin to też częsta trasa podróży, ale Dubrownik? Wyjątkowa sytuacja - mówi Rafał Sobczyk z Radio Taxi Dwa-Dwa.

- Mamy kontrahentów w Niemczech i na Litwie, po których wysyłamy taksówki z Łodzi, ale kursy ponad tysiąc kilometrów właściwie się nie zdarzają - dodaje Henryk Owczarek z MPT 919.

Piotr Jach

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.