Gdy akcja kończy się... praniem. Pomoc dla zwierząt

Czytaj dalej
Fot. PSP w Brzezinach i w Koluszkach
Karolina Brózda

Gdy akcja kończy się... praniem. Pomoc dla zwierząt

Karolina Brózda

W podłódzkich miejscowościach pomocy często potrzebują zwierzęta. Na ratunek ruszają wtedy strażacy.

Choć zwykle gaszą pożary i ratują ofiary wypadków drogowych, strażacy z podłódzkich komend powiatowych są często wzywani, by pomóc zwierzętom.

Do tego typu akcji jeżdżą tak samo świetnie przygotowani, jak do sytuacji, w których pomagają ludziom. I tak samo, jak ludzkie historie, te ze zwierzakami nie zawsze kończą się szczęśliwie...

- Oczywiście standardem są koty, które nie mogą zejść z drzewa, oraz gnieżdżące się w nieodpowiednich miejscach osy i szerszenie - mówi brygadier Krzysztof Supera z Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Brzezinach.

By bezpiecznie złapać puchatego czworonoga, zwykle wystarczają grube, strażackie rękawice. Koty z reguły są łagodne, choć zdarza im się opierać i używać pazurów. Z psami, zwłaszcza dużymi, jest trochę trudniej.

- Dysponujemy tzw. pętlą poskromu, czyli sprzętem, którym posługują się hycle - wyjaśnia Krzysztof Supera. - Naodległość można nią przytrzymać psa lub też wydobyć go z dziury, do której wpadnie.

Pętli nie trzeba było używać w przypadku psa, który wylądował w niezabezpieczonym... szambie. Choć nie było to najprzyjemniejsze doświadczenie, strażacy zeszli do zwierzaka po drabinie i na rękach wynieśli go z cuchnącej otchłani.

- Później nie obyło się bez czyszczenia odzieży - wspominają. - Wielkie pranie trzeba też było zarządzić po akcji łapania 150 świń, które w Rogowie uciekły z przewożącej je ciężarówki. Pojazd miał kolizję, naczepa została uszkodzona i zwierzęta rozbiegły się po drodze.

Strażacy ratują również dzikie zwierzęta. Ostatnią taką interwencją mundurowych z Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Koluszkach, była akcja na zbiorniku wodnym w Lisowicach. Wezwano ich dotrzech łabędzi, które na tafli zalewu uwięził lód. Do ratowania ptaków został wykorzystany specjalny sprzęt w postaci tak zwanych sań lodowych, dzięki którym ratownik mógł zbliżyć się do ptaków. Jednemu łabędziowi udało się odlecieć, drugi okazał się martwy. Trzeci ptak, bardzo osłabiony, trafił pod opiekę weterynarza.

Nie udało się niestety uratować borsuka, który ugrzązł w studni gdzieś pod Brzezinami. Zanim na miejsce dojechali strażacy, zwierzęciem „zajęły się” dzieci, które rzucały w nie kamieniami...

Karolina Brózda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.