Dziury i wyrwy na każdej łódzkiej ulicy! - RAPORT z dróg

Czytaj dalej
Fot. Paweł Łacheta
Tomasz Jabłoński, Anna Odrowska

Dziury i wyrwy na każdej łódzkiej ulicy! - RAPORT z dróg

Tomasz Jabłoński, Anna Odrowska

Łódź przegrywa z dziurami w jezdniach. Zarząd Dróg i Transportu wydał 350 zleceń na łatanie ulic. Prace te wykonuje się jednak bardzo nieudolnie - wyrw nie ubywa Na krótkim odcinku ul. Sienkiewicza jest aż 80 dziur!

W warsztatach i serwisach samochodowych mechanicy mają pełne ręce roboty. Podobnie jest w sklepach z częściami. Praca wre od rana do wieczora. Wahacze, sprężyny, amortyzatory, końcówki drążków, a nawet kierownicze przekładnie, to elementy, które dziś sprzedają się jak przysłowiowe świeże bułeczki. Dlaczego? Bo łódzkie jezdnie usłane są dziurami i wyrwami, miejscami tak głębokimi, że kierowcy momentalnie niszczą felgi i elementy zawieszenia.

Lista najbardziej dziurawych ulic:

Obywatelska, Pankiewicza (na wysokości szpitala i gimnazjum), Wojska Polskiego, Kasprzaka (od Srebrzyńskiej do Drewnowskiej), Bratysławska, Wróblewskiego (od Bratysławskiej do Maratońskiej), Radwańska (przy al. Politechniki), al. Politechniki (wielka dziura przy Felsztyńskiego), Nawrot (od Sienkiewicza do Kilińskiego i dalej w stronę Wodnej), Wólczańska (od Zielonej do Struga), Złotno (od Podchorążych do Szczecińskiej), Lodowa, Puszkina (od Przybyszewskiego do Dąbrowskiego), Sieradzka, Traktorowa (od Rojnej do Łanowej), Rokicińska (od Malowniczej do granic miasta), Sienkiewicza (przy pogotowiu).

Zdaniem specjalisty

Mówi profesor Remigiusz Kozłowski z Zakładu Zastosowania Nowoczesnych Technologii w Logistyce Uniwersytetu Łódzkiego:

- To co możemy zrobić o tej porze roku, to tylko doraźne łatanie - jest to najbardziej ekonomiczne rozwiązanie, ale nietrwałe. Ze względu na intensywny ruch w miastach nie można czekać z naprawami dziur na odpowiednią pogodę, tylko należy możliwie najszybciej załatać ubytki. W 2010 r. w Łodzi próbowano stosować rozwiązania polegające nie tylko na wypełnianiu ubytku w jezdni, ale także usunięciu części przylegających do powstałej dziury, a następnie wypełniania tak dużego fragmentu nawierzchni. To rozwiązanie się nie sprawdziło - koszty były wysokie, a trwałość - jak się potem okazało - niewystarczająca. Podstawową przyczyną powstawania dziur jest to, że jezdnie są nieprawidłowo wykonane. Technologie budowy dróg w poprzednich dziesięcioleciach były zdecydowanie gorsze od obecnych. Nie zadbano o odprowadzenie wód opadowych z jezdni i z warstw pod jezdnią. Kładziono asfalt na nawierzchnie, które już istniały bez względu na to, jakie one były, więc jeśli teraz na danym odcinku pojawiają się dziury, oznacza to, że cały ten odcinek jest do przebudowy...

Zdaniem mechanika

- Można powiedzieć, że sezon napraw zawieszeń jest w wiosennym rozkwicie - mówi Przemysław Musiał, kierownik w sklepie i serwisie samochodowym. - Codziennie przyjeżdżają klienci, którzy wpadli autem w dziurę. Pękła im sprężyna, urwali wahacz, amortyzator, wybiły się tuleje albo pękła opona. A jeśli ktoś ma nowszy samochód, np. z aluminiowymi wahaczami, to koszty grubo przekroczą 1,5 tys. zł. Średnio trzeba liczyć, że uszkodzone zawieszenie kosztuje kierowcę ok. 500 zł.

Co na to Zarząd Dróg i Transportu?

Od początku roku Zarząd Dróg i Transportu w Łodzi wydał 350 zleceń na łatanie ubytków (niektóre miejsca powtarzały się). Dziennie do łódzkiego ZDiT wpływa 40-50 zgłoszeń od mieszkańców oraz inspektorów, którzy patrolują miasto. Stosowane są dwie metody łatania dziur. Wspomniane wcześniej doraźne, to tzw. sposób na zimno polegający na zalaniu dziury masą bitumiczną. Zwykle korzysta się z niego, gdy dziura zagraża bezpieczeństwu kierowców. Często takie uzupełnienie od razu rozjeżdżane jest przez samochody, przez co w dane miejsce i tak trzeba wrócić, aby porządnie załatać jezdnię. Na ulicach z dużym natężeniem ruchu „łata” utrzymuje się około tygodnia. Bardziej trwałe rozwiązanie to metoda na ciepło. Polega na wycięciu fragmentu jezdni wokół ubytku, oczyszczeniu dziury, zalaniu wyciętego obszaru i ubytku asfaltem. Takie same metody stosowane są m.in. w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu i w Krakowie.

Jak jest w innych miastach

Poznań: 639 zleceń na łatanie ubytków w drogach wydanych w 2017 r. Dziennie wpływa ok. 150 zgłoszeń o ubytkach w jezdniach.

Warszawa: 600 zleceń w 2017 r. Dziennie wpływa około 10 zgłoszeń.

Wrocław: 120 zleceń na łatanie dziur w 2017 r. Kilkadziesiąt zgłoszeń dziennie.

Kraków: nie podano nam liczby zleceń. Dziennie od kilkunastu do kilkudziesięciu zgłoszeń.

Tomasz Jabłoński, Anna Odrowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.