Czy centralny port komunikacyjny dobije łódzkie lotnisko?

Czytaj dalej
Sławomir Sowa

Czy centralny port komunikacyjny dobije łódzkie lotnisko?

Sławomir Sowa

W 2027 roku mają wylądować pierwsze samoloty w Centralnym Porcie Komunikacyjnym między Łodzią a Warszawą. Jeszcze wcześniej, w 2020 roku, pierwsze samoloty ma przyjąć lotnisko w Radomiu, które ma być uzupełnieniem najpierw dla Okęcia, a później dla CPK. Czy lotnisko w Łodzi będzie w ogóle potrzebne, jeśli do Centralnego Portu Komunikacyjnego będzie bliżej niż dziś do Okęcia i Modlina?

W połowie kwietnia 2017 roku w łódzkim porcie lotniczym odbyła się debata poświęcona rozwiewaniu mitów na temat łódzkiego portu lotniczego. Mitów wyliczono wówczas siedem: 1. Łódzkie lotnisko jest niepotrzebne. 2. Nie opłaca się utrzymywać lotniska w Łodzi. Lotnisko musi być dochodowe. 3. Loty z Warszawy są bardziej opłacalne dla pasażerów z Łodzi i regionu łódzkiego.4. Linie niskokosztowe są dobre dla wszystkich. 5. Linie lotnicze latają do lotnisk.

6. Bliskość warszawskich lotnisk doprowadzi do upadku łódzkiego lotniska. 7. Decyzja o wybudowaniu Centralnego Portu Lotniczego spowoduje zamknięcie portu w Łodzi.

Dwa tygodnie po debacie ósmym mitem stał się prezes portu Tomasz Szymczak, odwołany przez radę nadzorczą.

- Jako prezes lotniska zrobiłem, co mogłem. Nigdy nie udawałem, że mam kompetencje cudotwórcy - powiedział na pożegnanie.

Mity, które trudno rozwiać

Zostawmy z boku pytanie, czy łódzkie lotnisko potrzebuje cudotwórcy, aby przetrwać i rozwijać się. Półtora roku po tamtej debacie zarysowane wówczas „mity” są nie tylko aktualne, ale zmierzenie się z nimi staje się jeszcze pilniejsze. Bo jeśli łódzki port lotniczy z trudem odbija się od dna teraz - w czasach gwałtownego wzrostu liczby pasażerów w innych portach regionalnych i jeszcze przed oddaniem CPK i Radomia - to jak odnajdzie się na rynku lotniczym za 10 lat?

Rzut oka w przeszłość pokazuje, jak do tej pory funkcjonował łódzki port lotniczy. Dynamika ruchu pasażerskiego rysuje się jako niezbyt ciekawa sinusoida. Popatrzmy:

2008 - 339 400 pasażerów

2009 - 308 700

2010 - 393 942

2011 - 389 286

2012 - 462 931

2013 - 353 633

2014 - 253 772

2015 - 287 628

2016 - 241 271

2017 - 204 377

2018 - 216.000 (bieżące dane i prognoza)

2019 - ok. 250 tys. (prognoza)

Jak widać, największy sukces w swojej historii Lublinek odniósł w roku 2012, kiedy obsłużył prawie 463 tysiące pasażerów. Rok później było tych pasażerów o ponad sto tysięcy mniej. Od tej pory liczba pasażerów leciała na łeb na szyję, odnotowując wzrost tylko w roku 2015 w stosunku do 2014. Dopiero od tego roku sinusoida znów lekko zakrzywia się do góry.

Przypomnijmy, że w tak szczęśliwym dla łódzkiego portu roku 2012 zaszły dwa ważne wydarzenia: uruchomienie połączeń rejsowych na lotnisku w Modlinie oraz oddanie do użytku autostrady A2, która radykalnie poprawiła komunikację z portami na Okęciu i Modlinie. To nie były wydarzenia zaskakujące, można się było przygotować. Tak jak dzisiaj można się przygotować do otwarcia Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Punkt, w którym znajduje się łódzkie lotnisko, dobrze pokazują bieżące statystyki ruchu. Kraków, drugi największy port lotniczy, w tym roku przekroczył już 6 mln pasażerów, Katowice - 4,6 miliona, Wrocław - 3 miliony, Poznań - 2,3 mln. Z lotnisk bliższych nam pod względem ruchu Lublin przekroczył w listopadzie 430 tysięcy, a Bydgoszcz zmierza do przekroczenia w tym roku 400 tysięcy pasażerów.

Plan na rok 2019 - 250 tysięcy

Problemy łódzkiego lotniska nie zaczęły się wczoraj. Zwraca uwagę fakt, że kadencje kolejnych prezesów łódzkiego portu są coraz krótsze, co nie sprzyja ciągłości zarządzania. Michał Marzec na stanowisku prezesa i dyrektora łódzkiego lotniska spędził 14 lat, Leszek Krawczyk 8 lat (zanim został odwołany), Przemysław Nowak trzy lata (do śmierci w wypadku w 2014 roku), później znów był Michał Marzec, ale tylko przez rok (zanim zrezygnował ze stanowiska), podobnie Tomasz Szymczak. Być może tę tendencję odwróci Anna Midera, która zasiada w fotelu prezesa rok i osiem miesięcy. Trzeba jednak wziąć poprawkę na to, że poprzedni prezesi łódzkiego lotniska mieli większe doświadczenie w branży lotniczej niż Anna Midera - nie przekreślając jej dobrych chęci i kompetencji. Obecna prezes nigdy wcześniej portem lotniczym nie zarządzała i Lublinek jest poniekąd jej poligonem doświadczalnym w tej dziedzinie.

CPK to, przynajmniej w deklaracjach, to rok 2027. Z jakiego punktu startujemy dzisiaj? Jak mówi Anna Midera, w tym roku łódzki port obsłuży ponad 12 tysięcy więcej pasażerów, niż rok temu (czyli powinniśmy sięgnąć 216 tysięcy).

- Szacunkowe dane zapisane w dokumencie „Plan działalności Portu Lotniczego im. Władysława Reymonta na 2019 rok” przewidują, że w przyszłym roku obsłużymy ćwierć miliona pasażerów. Planujemy wzrost na poziomie15-20 proc. we wszystkich segmentach ruchu - dodaje Anna Midera.

Na tę liczbę miałoby się złożyć siedem czarterów tygodniowo - trzy do Burgas, dwa do Antalyi, po jednym do Dubrownika i na grecką wyspę Zakynthos i współpraca z ośmioma dużymi touroperatorami, z których czterech podstawi na łódzkim lotnisku swoje samoloty. W kwietniu wrócą loty do Aten obsługiwane przez linie Ryanair, które w minionym sezonie cieszyły się bardzo dużym powodzeniem. Samoloty latały wypełnione w 90 proc. Do tego egzotyczne podróże via Monachium na Dominikanę (już są realizowane), do Tajlandii, na Bali i do Singapuru.

Lufthansa będzie również oferować loty przez Monachium m.in. do Nowego Jorku, Brukseli, Barcelony, Bilbao, Wiednia, Frankfurtu, Bazylei, Hamburga, Genewy, Paryża, Rzymu, Tokio, Nowego Jorku, Chicago, Seulu.

Jeśli ziściłby się plan 250 tysięcy pasażerów, Lublinek przekroczyłby liczbę pasażerów z roku 2016, ale wciąż daleko byłoby mu do roku 2015, w którym przez łódzki port przewinęło się ponad 287 tysięcy pasażerów.

A warto przypomnieć, że to właśnie w 2015 roku ówczesny wiceprezydent Łodzi Marek Cieślak powiedział: - Jeśli spadki liczby pasażerów na łódzkim lotnisku będą tak dramatyczne jak do tej pory, trzeba poważnie zastanowić się nad przyszłością lotniska, włącznie z jego likwidacją.

Oczywiście, trudno wypowiedź Marka Cieślaka traktować jak dogmat. Jesteśmy już dzisiaj w innym miejscu, inna jest dynamika wzrostu ruchu lotniczego.

Od ćwierć miliona do pół miliona

Kiedy Anna Midera obejmowała stanowisko prezesa, obiecywała na łamach „Dziennika Łódzkiego” 500 tysięcy pasażerów za pięć lat. Tego pułapu Lublinek nie osiągnął nigdy w swojej historii. Czy dziś podtrzymuje swoją deklarację?

- Celu nie zmieniam, jest on ambitny, lecz możliwy. Wiadomo, że najtrudniej jest stawiać pierwsze kroki. Przełamanie tej liczby pasażerów na pewno spowoduje dalszy dynamiczny wzrost i nad tym pracujemy. Rynek lotniczy zarówno w Polsce, jak i na świecie rośnie i to nam dodaje skrzydeł, natomiast istnieje wiele niewiadomych, które mogą mieć wpływ na dynamikę jego rozwoju. Są nimi między innymi brak jasnych informacji na temat zamknięcia lotniska w Warszawie, otwarcia lotniska w Radomiu, perspektywa realizacji CPK czy w końcu niewiadoma dotycząca funkcjonowania biznesu lotniczego w Europie po brexicie. Przewidywanie, jak te wszystkie zmienne wpłyną na sytuację łódzkiego lotniska, jest trochę jak wróżenie ze szklanej kuli.

Mniejsze straty

To były te lepsze wiadomości. Gorsze są takie, że wzrost liczby pasażerów, ten bieżący i prognozowany, nie pozwala na razie myśleć o wyprowadzeniu finansów portu na plus. Jak informuje wiceprezydent Wojciech Rosicki, na koniec 2017 r. spółka uzyskała ujemny wynik w wysokości 38,4 mln zł (w 2016 r. była to strata 49,8 mln zł), rok 2018 planuje zamknąć stratą w wysokości ok. 29 mln zł.

- Roczne przychody generowane przez spółkę z działalności lotniskowej oraz pozalotniskowej wynoszą około 10 mln zł i w niewielkim stopniu (w 25 proc.) pokrywają koszty funkcjonowania portu lotniczego związane przede wszystkim z kosztami utrzymania i eksploatacji infrastruktury lotniskowej - zauważa Wojciech Rosicki. - Działania postawione przed Zarządem Spółki przez najbliższe co najmniej dwa lata to rozwój siatki połączeń lotniczych, przewozów cargo, zwiększenie ruchu pasażerskiego.

Pokrywanie strat leży głównie w gestii miasta, które ma 95 procent udziału w łódzkim porcie i nie planuje żadnych zmian w strukturze właścicielskiej.

W 2018 r. z budżetu miasta zostanie przekazana do portu lotniczego kwota 14,7 mln zł w formie dopłaty na pokrycie strat bilansowych za lata 2016-2017. W projekcie budżetu miasta na 2019 r. ujęto 7 mln zł na dopłatę do Portu Lotniczego na pokrycie części straty bilansowej Spółki.

Dopłaty na pokrycie strat portu wnoszą również pozostali wspólnicy, ale są to już niewielkie kwoty, odpowiadające ich procentowemu udziałowi w kapitale zakładowym łódzkiego portu.

Będzie CPK, będą decyzje

Jak władze miasta i portu lotniczego widzą przyszłość łódzkiego portu po uruchomieniu CPK? Czy jest rozważana opcja zamknięcia Lublinka?

Wiceprezydent Rosicki wydaje się dziś mieć więcej optymizmu niż Hanna Zdanowska półtora roku temu. W wywiadzie dla Radia Łódź powiedziała, że w sytuacji, gdy pojawiają się informacje o planach budowy Centralnego Portu Lotniczego, pozyskiwanie nowych przewoźników jest praktycznie nierealne...

- Jeśli CPK powstanie, to najwcześniej za kilka lat zacznie oddziaływać na Łódź - odpowiada wiceprezydent Rosicki. - Do tego czasu w pełni zamierzamy wykorzystać posiadany potencjał. Zdaniem ekspertów rynku lotniczego, lotnisko w Łodzi jest idealnym miejscem i może przejąć rolę lotniska zapasowego dla linii, które obecnie operują w Warszawie.

Ponadto przeniesienie ruchu niskokosztowego z Warszawy do Radomia nie znajduje aprobaty wśród istotnych przewoźników operujących na polskim rynku, co może wpłynąć na pozyskanie nowych połączeń z Łodzi.

I dodaje: - Jeżeli powstanie realne zagrożenie ze strony Centralnego Portu Komunikacyjnego czy lotniska w Radomiu, miasto wspólnie z pozostałymi udziałowcami będzie musiało podjąć decyzję o wyborze kierunku dalszego funkcjonowania portu - pomiędzy typowym lotniskiem General Aviation, lotniskiem low costowym czy lotniskiem cargo. Przyszłość naszego portu uzależniona będzie od skomunikowania z CPK, co nie w pełni zależne jest od władz naszego miasta.

Ostrożnie wypowiada się też Anna Midera.

- Trudno jest teraz powiedzieć, jak naprawdę będzie wyglądał ruch lotniczy za 10 lat, czyli w czasie, w którym zakłada się powstanie nowego portu lotniczego w Polsce. Tym bardziej trudno przygotowywać strategię rozwoju lokalnego portu lotniczego na tak odległy czas. Centralny Port Komunikacyjny od ponad dwóch lat funkcjonuje wyłącznie w wyobraźni jego entuzjastów, mieszkańców Baranowa i debacie publicznej, przedstawiany jako megaprojekt. Natomiast, co do sposobu realizacji tego projektu czy możliwości pozyskania źródeł finansowania, niewiele jeszcze wiemy. Idea Centralnego Portu Komunikacyjnego nie zmienia zatem naszej strategii. Koncentrujemy się na zwiększeniu liczby pasażerów i to nam się udaje.

Mikołaj Wild, pełnomocnik rządu ds. CPK, podczas wizyty w Łodzi we wrześniu, był bardzo oględny.

- Jeżeli będziemy nadążać za rynkiem, to również te lotniska, które obecnie borykają się z problemami, będą mogły skorzystać z tego zwiększonego ruchu lotniczego - mówił Mikołaj Wild.

Sławomir Sowa

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.