Edward Mazurkow

Czerwony Rynek pod lupą policjantów

Czerwony Rynek pod lupą policjantów
Edward Mazurkow

Na podobne problemy skarżą się kupcy handlujący w popularnym „Kapeluszu Anatola”, a także w pobliskich sklepach. Tam amatorzy dopalaczy, których z powodu niegojących się, otwartych ran, spowodowanych używaniem środków odurzających, nazywają „zombi”, kradną z półek czekolady, kawę, kabanosy, a nawet droższe ciastka i konserwy rybne. Do środka wchodzą z klientami. Kradną, gdy kasjerka jest zajęta obsługą. W rejonie skrzyżowania ul. Paderewskiego z Ciołkowskiego i Zaolziańską do kradzieży dochodzi codziennie!

Wśrod kupców i klientów Czerwonego Rynku, a także w blokach sąsiadujących z targowiskiem, policjanci z komisariatu przy ul. Wólczańskiej kolportują specjalne ulotki. Zawierają one apel, żeby od przypadkowych osób, a zwłaszcza uzależnionych od dopalaczy, nie kupować kradzionych rzeczy. Policjanci ostrzegają, że za popełnienie takiego czynu, nawet nieświadomie, można odpowiadać karnie. Ostrzegają, żeby nie pokazywać takim osobom dokumentów oraz pieniędzy, gdyż można paść ofiarą kradzieży lub oszustwa.

- Kupując kradzione rzeczy, należy liczyć się z tym, że nielegalni sprzedawcy będą częściej się pojawiali na naszym osiedlu lub rynku - mówi jeden z pomysłodawców akcji, kom. Robert Ludwikowski, zastępca do spraw prewencji komendanta komisariatu przy ul. Wólczańskiej .

Policjanci przygotowali również apel do wiernych z okolicznych parafii, w którym także ostrzegają przed osobami handlującymi kradzionymi rzeczami, a także oszustami wyłudzającymi pieniądze od osób starszych metodą na tzw. wnuczka lub policjanta. Apel ma być odczytany podczas mszy w kościołach znajdujących się w pobliżu Czerwonego Rynku. Te działania są następstwem naszego artykułu pt. „Terroryzują kupców na Czerwonym Rynku” (EI z 10. 01 br.). Opisaliśmy w nim, jak na targowisku narkomani dają się we znaki kupcom, paląc w hali targowej odurzające zioła i kradnąc towar ze stoisk. Po tej publikacji policjanci spotkali się w komisariacie z delegacją kupców. Kom. Robert Ludwikowski mówi, że sprawę bezpieczeństwa na rynku policja traktuje priorytetowo.

- Dlatego prawie każdego dnia można tam spotkać umundurowane i nieumundurowane patrole policyjne - mówi komisarz.

Edward Mazurkow

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.