Budowa autostrady A1 w Śląskiem znowu ma problemy. Czy generalny wykonawca zacznie prace po okresie zimowym?

Czytaj dalej
Fot. GDDKiA
Anna Dziedzic

Budowa autostrady A1 w Śląskiem znowu ma problemy. Czy generalny wykonawca zacznie prace po okresie zimowym?

Anna Dziedzic

30 podwykonawców włoskiej firmy Salini, budującej autostradę A1 w Śląskiem chce, by GDDKiA zapłaciła im zaległości, jakie mają wobec nich Włosi.

4 marca 2019 w siedzibie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach odbyło się w tej sprawie spotkanie z przedstawicielami podwykonawców pracujących na budowie autostradowej obwodnicy Częstochowy. Czy, zalegająca z zapłatą podwykonawcom, firma Salini ukończy inwestycję, którą zaczęła trzy lata temu? GDDKiA już szykuje się do planu awaryjnego.

Pytanie, czy firma dokończy budowę, jest o tyle zasadne, że wciąż nie ma pewności, czy Salini Polska, lider konsorcjum firm, będących generalnym wykonawcą odcinka F autostrady A1 pod Częstochową, w ogóle rozpocznie prace budowlane po 15 marca. Wtedy oficjalnie na budowach kończy się tzw. okres zimowy. Inni wykonawcy już rozpoczęli prace, gdy tylko pozwoliła na to pogoda.

GDDKiA wymaga podjęcia prac

- Wymagamy od głównego wykonawcy realizacji kontraktu po zakończeniu okresu zimowego - mówi Dorota Marzyńska-Kotas z katowickiego oddziału GDDKiA. - W przeciwnym wypadku podejmiemy zgodne z kontraktem działania, stosowne do tego, aby jak najszybciej zrealizować całą inwestycję i udostępnić trasę kierowcom przy zachowaniu najwyższej jakości wykonywanych prac - dodaje.

Skontaktowaliśmy się z przedstawicielami firmy Salini, by skomentowali doniesienia, dotyczące sytuacji firmy i inwestycji, którą realizuje. W warszawskim biurze firmy usłyszeliśmy jednak, że „firma nie będzie komentowała żadnych doniesień, wszystkich informacji udziela w tej sprawie GDDKiA”.
Sprawa rozstrzygnie się prawdopodobnie w ciągu najbliższych dni, gdy firma będzie musiała ostatecznie zadeklarować, czy wznawia prace na budowie A1.

Tymczasem na spotkaniu w Katowicach podwykonawcy skarżyli się przedstawicielom GDDKiA, że długo czekają na pieniądze, a nawet jeśli zapłatę za wykonaną na budowie A1 usługę, dostaną w końcu bezpośrednio od GDDKiA, to proces ten jest zbyt rozciągnięty w czasie. A to grozi utratą płynności finansowej firm, związanych umową z włoską firmą.

Budowa A1: 300 umów podwykonawczych

Na odcinku, którego generalnym wykonawcą jest firma Salini (lider konsorcjum włoskich firm) w sumie zawarto ponad 300 umów z podwykonawcami, dostawcami i usługodawcami. Dotąd do GDDKiA wpłynęło od nich ponad 30 wezwań do bezpośredniej płatności, z czego 14 dotyczy robót budowlanych. Główny wykonawca, który podpisuje umowę na budowę i zawiera m.in. umowy podwykonawcze, jest zobowiązany regulować należności wobec kontrahentów. Gdy tego nie robi, to właśnie GDDKiA bezpośrednio wypłaca pieniądze podwykonawcom z pominięciem głównego wykonawcy. Podczas spotkania ustalono, że GDDKiA dołoży starań, by rozpatrywanie wniosków o płatność było szybsze.

- Dlatego zostanie rozszerzony zespół, zajmujący się wnioskami złożonymi na budowanym odcinku F - informuje Dorota Marzyńska-Kotas z biura prasowego GDDKiA w Katowicach.

Kłopoty głównego wykonawcy

Przypomnijmy. Włoska firma Salini, która buduje odcinek F autostrady A1 w województwie śląskim, ma kłopoty finansowe. Wraz grupą innych włoskich firm, realizujących budowy ważnych dróg w Polsce zażądała niedawno od GDDKiA sporej waloryzacji kontraktów. W sumie włoskie firmy zażądały ponad 1,2 mld zł dodatkowych pieniędzy, które umożliwią dokończenie realizowanych przez nie inwestycji (żądania wysunęła też m.in. firma Impresa Pizzarotti, która buduje trzy odcinki S5 w Kujawsko-Pomorskiem). Ma to być rekompensata za straty, poniesione w związku z podwyżką cen materiałów i robocizny w Polsce. Firmy twierdzą, że muszą dokładać do inwestycji, które realizują. GDDKiA przypomina z kolei, że robią to za zaproponowaną w przetargu cenę, którą same wyliczyły. Firmy zagroziły, że jeśli nie dostaną pieniędzy, są skłonne nawet zawiesić prace na budowach. Jednocześnie odcinek A1, budowany przez Salini ma największe opóźnienie w stosunku do harmonogramu i pozostałych firm budujących A1 od Pyrzowic do Częstochowy. Dopiero niedawno, po wielu odwołaniach i ekspertyzach, firmie udało się przekonać GDDKiA, że nie będzie konieczna rozbiórka dwóch wiaduktów, na których w zakładanym czasie beton nie osiągnął pożądanej wytrzymałości.

Czy w obliczu takich problemów firmy, będącej głównym wykonawcą uda się zakończyć budowę A1, jak planowano, w trzecim kwartale tego roku?

- Wymagamy od głównego wykonawcy realizacji kontraktu po zakończeniu okresu zimowego. W przeciwnym wypadku podejmiemy zgodne z kontraktem działania, stosowne do tego, aby jak najszybciej zrealizować całą inwestycję i udostępnić trasę kierowcom przy zachowaniu najwyższej jakości prac - mówi Dorota Marzyńska-Kotas.

Jest plan awaryjny: GDDKiA sama dokończy budowę

Jakie to mogą być kroki? Po pierwsze dotkliwe kary finansowe zawarte w umowach z wykonawcą, a w ostateczności nawet wyrzucenie firmy z placu budowy i dokończenie jej przez GDDKiA, bez wyłaniania w przetargu kolejnego głównego wykonawcy. Ta procedura byłaby czasochłonna, dlatego GDDKiA może tez dokończyć budowę siłami obecnych podwykonawców, którzy rozliczaliby się bezpośrednio z inwestorem.

Zdaniem eksperta: Trzeba zmienić prawo

Dr Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa uważa, że obecne problemy niektórych firm wykonawczych z realizacją kontraktów infrastrukturalnych są pokłosiem niedoskonałych procedur wyboru najkorzystniejszej oferty w zamówieniach publicznych. - W tym przypadku wynikają one ze stosowania przez inwestora publicznego ceny jako kluczowego kryterium w zamówieniach na roboty budowlane. W latach 2016-2017 wielu wykonawców projektów drogowych i kolejowych zostało wyłonionych na podstawie ofert, których cena była o 50-60 proc. niższa od budżetów inwestorskich, bez krytycznego spojrzenia na ich zaplecze sprzętowe i zasoby kadrowe w kraju. W obliczu drastycznego wzrostu cen materiałów i usług podwykonawców oraz narastającej presji płacowej od podpisania umowy, a także z powodu ograniczonego potencjału wykonawczego, kontrakty zaczęły przynosić takim wykonawcom dotkliwe straty, których nie można było zminimalizować z powodu braku sprawnie funkcjonujących klauzul waloryzacyjnych.

Anna Dziedzic

dziennikarka, redaktorka, pisze m.in. o infrastrukturze drogowej, inwestycjach związanych z budową dróg i autostrad

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.