Renata Sas

Antygona bez... Janusza Głowackiego

Antygona bez... Janusza Głowackiego
Renata Sas

W Teatrze Nowym premiera zapowiadana jest na 13 września, w dniu 79 urodzin, których nie doczekał ceniony dramaturg, scenarzysta, felietonista, Obywatel Świata.

Janusz Głowacki miał być jednym z najważniejszych gości Festiwalu Łódź Czterech Kultur, a inscenizacja jego „Antygony w Nowym Jorku” należy do szczególnie oczekiwanych wydarzeń, jakie będą miały miejsce w dniach 8 - 17 września. Premiera zaplanowana jest w Teatrze Nowym na 13 września, dokładnie w dniu 79. urodzin autora sztuki. Miał na niej być, zresztą zawsze chętnie i z wielką ciekawością interpretacji jeździł po Polsce i świecie, śledząc, jak żyją jego bohaterowie...

Sobotnia wieść o śmierci Janusza Głowackiego jest szokiem. Stonowany, refleksyjny, powściągający emocje, był kimś, dla kogo słowo miało zawsze wielką wagę. Ono pozostawało w centrum, miało swój ciężar gatunkowy i siłę. Jego sztuki, których sens i treść odbiła się echem na wielu światowych scenach („Kopciuch”, „Polowanie na karaluchy”, „Czwarta siostra”), scenariusze filmowe (do „Polowania na muchy” i „Człowieka z nadziei” Wajdy, do kultowego „Rejsu” Piwowskiego), świetne felietony i powieściowe rozważania były celnym, nie pozbawionym ironii mierzeniem się z rzeczywistością. W jednym z wywiadów zaznaczył: - Nie myślę, że sztuka jest od dawania nadziei. Od tego są reklamy i politycy w czasie kampanii wyborczych. No i Kościół oczywiście. O „Antygonie w Nowym Jorku” mówił, że: „Jest tragikomedią o rozpaczy. Opowiada, że wszystko polega na własnym instynkcie moralnym, a i ten instynkt nie zawsze pomoże”...

W łódzkim Teatrze Nowym im. Kazimierza Dejmka inscenizację przygotowuje Andrzej Szczytko (realizował tę sztukę w 2014 r. w Charkowie). Podkreśla, że dramat (publikacja w „Dialogu” w 1992 r.) nie jest już tylko rodzajowym obrazkiem o bezdomnych z Tompkins Square Park, którzy trafili do Nowego Jorku marząc o spełnieniu swego American Dream. Jak określił w reżyserskim przesłaniu: „Dramat Głowackiego powinien być dla nas przestrogą i swoistym memento. Świat Anity, Pchełki i Saszy, utkany ze wspomnień, wyobrażeń, marzeń i mitów, staje się opowieścią o naszych lękach i tęsknotach, bez taniego moralizatorstwa i eksponowania tragizmu, za to z dużym poczuciem humoru”.

Renata Sas

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.