Krzysztof Zając

71-latek zmarł w samochodzie

71-latek zmarł  w samochodzie
Krzysztof Zając

Mężczyzna jadący ul. Wólczańską nagle zasłabł i zatrzymał samochód tuż przed skrzyżowaniem Przybyli na miejsce lekarze nie zdołali go uratować.

Wczoraj rano, około godz. 7.40, samochód dacia duster jadący ul. Wólczańską w kierunku ul. Pabianickiej niespodziewanie się zatrzymał około 20 metrów przed skrzyżowaniem. Okazało się, że kierujący autem 71-letni mężczyzna nagle zasłabł.

- Przechodzący ludzie usiłowali udzielić mu pomocy - opowiadali funkcjonariusze policji wezwani na miejsce zdarzenia. - Wezwali też pogotowie ratunkowe. Jednak gdy lekarze przybyli na miejsce, reanimacja była już nieskuteczna. Mężczyzna zmarł.

Z ustaleń policji wynika, że kierujący dacią jechał do lekarza, bo już wcześniej źle się czuł. Towarzyszyła mu żona. Nim zasłabł, zdążył zatrzymać auto, unikając w ten sposób wypadku.

- Z ustaleń lekarzy wynika, że zgon nastąpił z przyczyn naturalnych - poinformował komisarz Adam Kolasa z KWP.

Przez ponad godzinę przejeżdżający kierowcy oglądali parawan osłaniający zwłoki, dopóki nie pojawili się przedstawiciele zakładu pogrzebowego.

Adam Kolasa radzi, by w podobnych sytuacjach nie udzielać samodzielnie pomocy, nie wyciągać człowieka z samochodu, ale jak najszybciej skontaktować się z pogotowiem ratunkowym, opisać stan i objawy chorego, a potem postępować dokładnie według telefonicznych instrukcji ratowników.

Krzysztof Zając

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.