21-letni Damian spłonął we własnym aucie

Czytaj dalej
Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Izabela Krzewska

21-letni Damian spłonął we własnym aucie

Izabela Krzewska

Zwęglone ciało młodego mężczyzny znaleziono na drodze w Zalesianach.

Wczoraj rano mama Damiana zastała w jego pokoju puste łóżko - chłopak nie wrócił do domu. Pani Renata poszła do pracy. Tam przyjechała policja:

- Od razu wiedziałam o co chodzi. Mój syn nie żyje! - mówi mieszkanka Markowszczyzny.

Strażacy przyznają, że zwłoki były spalone do tego stopnia, że nie możliwe było stwierdzenie płci i przybliżonego wieku osoby. Oficjalnie prokuratura czeka na badania DNA.

- Wykonujemy czynności w celu ustalenia osoby, która znajdowała się w pojeździe. Przyczyny zgonu wykaże sekcja zwłok - mówi Karol Radziwonowicz, szef Prokuratury Rejonowej w Białymstoku.

Ale rodzina jest pewna: rejestracja się zgadza. To samochód Damiana spłonął tej tragicznej nocy z 23/24 maja.

- Nie mam złudzeń, ale wciąż nie mogę w to wszystko uwierzyć. Nie chce wierzyć...- mówi matka 21-latka spuszczając załzawione oczy.

Co się dokładnie stało?

- Rozważamy różne hipotezy - tłumaczy prokurator Radziwonowicz.

Będą potrzebne ekspertyzy. Na razie śledczy nie wykluczają udziału osób trzecich (zabójstwa), samobójstwa, wypadku ani awarii instalacji gazowej.

Ta ostatnia wśród sąsiadów i rodziny pojawia się najczęściej. W volkswagenie, który Damian ma od Wielkanocy, gaz założono tydzień temu. Ogień pojawił się najpewniej w czasie jazdy, bo samochód stał na drodze, nie na poboczu. W sprawie wciąż jest jednak wiele znaków zapytania. Jeśli doszło do wybuchu, dlaczego kierowca nie uciekał?

- Podejrzewam, że coś się momentalnie stopiło, zaklinował się, nie dał rady wyjść., Nie wiem... - dywaguje pani Renata. Pokazuje w telefonie zdjęcia wysokiego, przystojnego 21-latka. Damian, najmłodszy z trzech synów, pręży dumną pierś w garniturze. Szykuje się na wesele. Na fotografiach obok niego młodsza 17-letnia siostra... albo samochody. Auta to zresztą jego wielka pasja.

- Uwielbiał „grzebać” przy samochodach. Znał się na nich, skończył odpowiednią szkołę - wspominają bliscy.

Nic dziwnego, że zatrudnił się w zakładzie mechanicznym. We wtorek był w pracy. Wrócił późno. Mama odgrzała mu obiad. Niedługo później młody mężczyzna wyszedł. Był około godziny 20. Nigdy nie wrócił.

Prawdopodobnie spotkał się z kolegą. Mieszkańcy Zalesian i rodzina mówią, że odwoził go do domu. Wracał żwirówką, która - jadąc od Pomigacz - krzyżuje się z drogą wojewódzką 678. Około 80 metrów od niej, auto zaczęło się palić. Świadek wezwał pomoc. Zgłoszenie strażacy odebrali około godziny 1.30. Gdy przyjechali na miejsce, volkswagen golf cały stał w płomieniach. Na ratunek było za późno. W środku leżał praktycznie szkielet.

Mężczyzna, którego posesja mieści się na przeciwko, opowiada nam, że nic niepokojącego nie słyszał.

- Może to taka pora, że sen jest najtwardszy. Obok jest ruchliwa droga, więc człowiek przywyczaił się tez do hałasu - mówi. - Obudziłem się po godzinie 2. Zobaczyłem migające światła. Chciałem podejść, ale było już po wszystkim, strażacy wszystko dogaszali.

Izabela Krzewska

Socjolog z wykształcenia. Z zawodu - dziennikarz. W Gazecie Współczesnej pracuję od 2009 roku. Od początku zajmuję się głównie tematyką prawną. Relacjonowanie ważnych procesów, sprawy kryminalne, wypadki, pożary, historie z życia wzięte... To obszar dziennikarstwa, który nie tylko mnie, ale mam nadzieję także moim Czytelnikom, dostarcza wielu emocji. Staram się, aby każdy materiał był rzetelny. Ale też sprawnie napisany. Bo nawet najbardziej niezwykła ludzka opowieść "blednie" pod nieciekawym piórem.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.expressilustrowany.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.